Nie jest prawdą, że w temacie "gender" chodzi wyłącznie o równouprawnienie kobiet i mężczyzn.

 

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE NIEPRAWDZIWYCH INTERPRETACJI POJĘCIA GENDER - opublikowane 12 grudnia 2013 przez Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania - mija się poważnie z prawdą, ponieważ mówi o teorii, a skrzętnie zataja radykalną, szokującą praktykę stosowania tego pojęcia w krajach Zachodu.

Temat genderu (płci kulturowej) stawia bowiem pytanie, czy płeć męska i płeć żeńska, czy mężczyzna i kobieta mają znaczenie w życiu społecznym. I udziela w praktyce odpowiedzi: nie mają.

Rzeczywistość jest taka, że inżynieria społeczna w krajach Zachodu używa pojęcia genderu do likwidowania znaczenia różnic pomiędzy płciami pod hasłem równości genderowej.

Najpierw jest założenie, że równość pomiędzy płciami nie istnieje. I ono jest prawdziwe, choć nie w takim stopniu, jaki jest prezentowany.

Skoro więc taka nierówność istnieje, logiczne byłoby dążenie do naprawy sytuacji poprzez zmiany świadomościowe i prawne oraz edukację.

Jednak znacznie bardziej zachęcająca wydała się ideologom ruchu inna metoda: skoro gender jest wyznaczany kulturowo i zarazem gender jest podstawą nierówności, to trzeba zlikwidować kulturowe różnice powodujące istnienie dwóch płci - i sprawa będzie załatwiona.

Płci biologicznej nie da się wyeliminować, ale gender musi przestać odgrywać istotną rolę!

Fantazja?

Nie. Rzeczywistość właśnie to dokładnie potwierdza:  


  • Zaczęło się to już dość dawno od nowoczesnego feminizmu, który zakwestionował istnienie istotnych różnic pomiędzy mężczyznami i kobietami. Stwierdzenie, że płcie "są równe" zostało szybko zastąpione przez stwierdzenie, że płcie są "takie same". Anegdotycznym przykładem może być popularne przeświadczenie, że powodem, iż mali chłopcy bawią się samochodzikami, a dziewczynki - lalkami, jest wyłącznie seksistowskie wychowanie. Powstało więc hasło "genderowo-neutralnego wychowania", w którym gener przestaje odgrywać istotną rolę. W kwestii lalek i samochodzików polegało to na dawaniu chłopcom lalek a dziewczynkom - samochodzików. Nie brano wcale pod uwagę faktów: że dziewczynki nadawały samochodzikom imiona i opiekowały się nimi, jakby to były lalki.
  • Następny krok w stronę kulturowego eliminowania różnic pomiędzy płciami realizował i realizuje ruch gejowski, który zrobił proste założenie: płeć nie jest istotna w relacjach seksualnych pomiędzy ludźmi - wystarczy, że istnieje obopólna zgoda. Czy mężczyźni lub kobiety mają kontakty seksualne z kobietami czy z mężczyznami - przestało być ważne. W tej kwestii gender przestał odgrywać istotną rolę.
  • Logiczną konsekwencją tego faktu staje się obecnie zmiana modelu rodziny: skoro płeć nie jest istotna, nie jest także to, czy dziecko ma matkę i ojca, czy dwóch ojców, czy dwie matki. Gender przestał i tu odgrywać rolę. Instytucje religijne na Zachodzie, które zajmowały się sprawami adopcji dzieci i wymagały od rodziców adopcyjnych, aby byli małżeństwem "różnopłciowym", zaczęły być zmuszane (lub karane za niepodporządkowanie się) do akceptowania par jednopłciowych i argumentem było stwierdzenie: gender nie ma znaczenia. Dziecko nie musi mieć ojca i matki, to przestarzała koncepcja, oparta na fetyszyzacji genderu- przekonują aktywiści ruchu gender.

W tym samym czasie, gdy Francja rezygnuje z używania w urzędowych dokumentach ze słów „matka” i „ojciec”, zastępując je pozbawionym jakichkolwiek odniesień do płci słowem „rodzic”, w coraz większej liczbie ankiet i kwestionariuszy (np. na Google Plus), podane zostają nie dwie, ale trzy możliwości zdefiniowania własnej płci: męska, żeńska lub „inna”.

Jest więc nie tyle zaskakujące, co symptomatyczne, że np. dyrektorka do spraw studentów biseksualnych, gejów, lesbijek, transgenderowych i queer („bisexual, gay, lesbian, transgender, and queer”) na słynnej uczelni amerykańskiej – Harvardzie, zabroniła używania wobec niej jakichkolwiek form językowych, które wskazywałyby na jej płeć.

W „progresywnych” szkołach (np. w USA) albo eliminuje się coraz więcej zajęć, w których uczestnicy bywali dotąd podzieleni według płci, albo zezwala się uczniom na udział w dowolnej grupie według nie kryteriów obiektywnych, ale ich subiektywnego odczucia przynależności płciowej. Powodem jest obawa przed dyskryminowaniem osób, które nie są pewne swojej płci, albo po prostu nie chcą jej zdefiniować. Nie bez powodu pojęcie „transgenderyzmu” robi zawrotną karierę, kreuje modę, jest jednym z kluczowych słów kojarzonych z „progresywnością”.

Pośrednim etapem na drodze do unieważnienia roli płci, jest wprowadzenie dowolności jej wyboru.

Przykładów na to można by podawać mnóstwo: może najbardziej anegdotycznym jest podpisanie przez gubernatora Kalifornii w styczniu 2013 roku prawa, które zezwala każdemu uczniowi każdej publicznej szkoły na wybór toalety szkolnej oraz udziału w drużynie sportowej nie według płci wynikającej z jego budowy fizycznej, ale osobistego poczucia genderowego. Skoro gender przestaje odgrywać rolę, to jest to już jedynie kwestia swobodnej decyzji.

Aby przyspieszyć proces likwidacji istotności genderu (dawniej nazywanego płcią), w wielu szkołach wprowadza się dni, w których uczniowie mają ubierać się w sposób charakterystyczny (dotąd) dla przeciwnej płci. Jeszcze dalej idą szkoły, które programowo eliminują używanie w stosunku do uczniów jakichkolwiek określeń definiujących ich płeć.

Dlaczego piszę o tym tutaj?

Kontynuuję tym tekst Żydowskie idee na celowniku zamieszczony tu w marcu.

Pisałem wówczas: Są to wszystko symptomy prób radykalnego przejścia ze świata ukształtowanego przez ideały Tory, do świata bez niezbędności ojców i matek. Świata, w którym już niedługo każdy, kto uważa, że małżeństwo jest szczególnym, wyjątkowym rodzajem związku dotyczącym wyłącznie kobiety i mężczyzny, będzie nie tylko z punktu widzenia “nowej etyki”, ale także prawa traktowany jak dzisiejszy rasista czy bigot. Przeciwnicy zmian zwracają uwagę, że są to zjawiska niebezpieczne, już chociażby z tej bardzo prostej przyczyny: nigdy w dziejach, najbardziej nawet radykalne ideologie – ani religijne ani świeckie - nie proponowały podobnych i zarazem tak gwałtownych i głębokich kulturowych przemian. Dlatego więc nie możemy mieć żadnego wyobrażenia o długoterminowych konsekwencjach zmian.

 

Paweł Jędrzejewski

13 grudnia 2013


w: http://fzp.salon24.pl/554719,gender-likwidacja-znaczenia-plci