.
  reklama aborcji
 

Reklamy aborcji w Wielkiej Brytani

 Jacek Pawlicki 2009-03-27, ostatnia aktualizacja 2009-03-26 22:12:58.0

Już niebawem w radiu i telewizji na Wyspach mogą pojawić się reklamówki klinik aborcyjnych. Organizacje obrońców życia i Kościół katolicki protestują

Advertising Standards Authority (ASA), instytucja nadzorująca brytyjski rynek reklamy, szykuje rewolucję w prawie reklamowym. Proponuje, by obok prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych w TV można było reklamować również coś, co nazywa eufemistycznie "usługami w zakresie doradztwa macierzyńskiego".

Nowe przepisy, które miałyby wejść w życie na początku 2010 r., to odpowiedź na apele rządu zaniepokojonego wysokim odsetkiem ciąż wśród nieletnich i wyjście naprzeciw propozycjom rządowych ekspertów i posłów.

"The Independent" pisze o największej zmianie prawa dotyczącego brytyjskiej reklamy od półwiecza. Inne dzienniki oceniają, że Wielka Brytania będzie miała najbardziej liberalne prawo reklamowe na świecie. Dzięki proponowanej zmianie w takich stacjach jak ITV, Channel 4 czy Sky będą mogły reklamować się także prywatne kliniki aborcyjne.

Kliniki i organizacje proaborcyjne nie skrywają zadowolenia. - Nie wiem, czy będzie nas stać na reklamówki w czasie największej oglądalności, ale tak, jesteśmy bardzo zainteresowani - mówi Julie Douglas z Marie Stopes International, firmy zajmującej się doradztwem macierzyńskim oraz oferującej zabiegi przerywania ciąży.

Poprawki do prawa reklamowego przygotowały dwie organizacje z branży reklamowej. Proponują zniesienie ograniczeń dotyczące czasu, w którym można reklamować prezerwatywy (dziś można to robić tylko po 19.30 w telewizji Channel 4 i po 21 w innych stacjach).

Zwolennicy zmian tłumaczą, że młodzi czerpią wiedzę o świecie głównie z telewizji i dlatego trzeba tam dotrzeć z informacją o wszystkich sposobach zapobiegania ciąży. Reklamować będą się mogły także organizacje walczące z aborcją, a firmy przedstawiające się jako ośrodki planowania rodziny będą musiały wyraźnie zaznaczyć, czy oferują aborcję, czy też nie.

Przeciwnicy mówią o promowaniu aborcji. - To dalsza komercjalizacja zabijania nienarodzonych - mówi John Smeaton, szef brytyjskiego Towarzystwa Ochrony Dzieci Nienarodzonych. Michaela Aston z organizacji świadczącej pomoc ciężarnym nieletnim Life dodaje: - To okropne. Organizacje obrony życia nie mają pieniędzy na reklamowanie się, a grupy proaborcyjne mają ich mnóstwo.

Ruchy obrony życia i kościelne organizacje charytatywne ostrzegają, że reklamowanie aborcji to ślepa uliczka. - Rządowa strategia radzenia sobie z problemem ciąż wśród nieletnich opierająca się na kondomach, pigułkach wczesnoporonnych i aborcji nie sprawdziła się - tłumaczy w "Daily Mail" Peter Saunders z antyaborcyjnego ośrodka Christian Medical Fellowship.

Na Wyspach odsetek ciąż wśród nieletnich dziewcząt jest wciąż najwyższy w Europie. Wynosi on 27 na 1000, podczas gdy w Hiszpanii 8 na 1000, a we Francji 5 na 1000. W 2006 r. w ciążę w Wielkiej Brytanii zaszło 39 tys. dziewcząt poniżej 18. roku życia, z czego 7 tys. nie miało jeszcze skończonych 16 lat. W 2007 r. aborcję przeprowadziło 21 tys. dziewcząt poniżej 18. roku życia.

Brytyjskie prawo aborcyjne obowiązuje od 40 lat i uchodzi za najbardziej liberalne w Europie. Zezwala na aborcję do 24. tygodnia ciąży, jeśli dwóch lekarzy oświadczy zgodnie, iż zabieg w mniejszym stopniu wpłynie na zdrowie psychiczne bądź fizyczne kobiety niż kontynuowanie ciąży. Bezpłatna aborcja jest dostępna po skierowaniu z NHS (odpowiednik NFZ). Można też dokonać zabiegu w lepszych warunkach w prywatnych klinikach czy szpitalach.

W 1969 r. w pierwszym roku legalizacji aborcji w Wielkiej Brytanii odnotowano 55 tys. zarejestrowanych zabiegów przerwania ciąży. W 2007 r. było to już 216 tys.
Jacek Pawlicki

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - www.wyborcza.pl © Agora SA


________


 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 117738 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=