.
  Marek Waniewski – wspomnienie
 

Marek Waniewski – wspomnienie

 
Marek Waniewski – wspomnienie
Był jednym z tych, dzięki którym w ciągu ostatnich lat tak zmieniła się Polska. Nie uznawał podziałów. Za swoją misję przed Bogiem uznawał jednoczenie ludzi. Będzie nam Ciebie brakować! Dziś pogrzeb Marka!

Marka poznałem w 2009 r. Przyszedł do mnie do biura i powiedział, że założył lokalny Klub Frondy.pl, że chce coś zrobić dla kraju, bo Pan Bóg podarował mu drugie życie, które zamierza lepiej wykorzystać.  Akurat robiłem podobne rzeczy w Instytucie Globalizacji i tak zostaliśmy już razem.

Przy okazji opowiedział mi swoją historię. Uderzyło mnie w niej wielkie oddanie się woli Boga i dojrzała wiara. Opowiadał jak walczył z rakiem, ale Bóg wiedział, że akurat wtedy nie mógł umrzeć, bo musiał się jeszcze opiekować ojcem chorym na Alzheimera i teściem. Przy okazji którejś tam chemii czy operacji zawsze brał cudze intencje, aby nadać sens cierpieniu. 

Spytałem, co trzeba zrobić, aby mieć taką wiarę? Powiedział, abym poszedł na katechezy. Potem zeszło na Kościół i zgadaliśmy się, że można uruchomić w naszym mieście Msze Trydencką. Zdziwiło mnie to, bo Marek był od wielu lat w neokatechumenacie. „Nie słuchaj bzdur na ten temat, nie czytaj głupot w Internecie, to demon mąci, żeby skłócać ludzi” – tłumaczył.

W końcu poszedłem z żoną na katechezy. Miał do mnie anielską cierpliwość. Zawsze spokojnie wyjaśniał mi wszystkie wątpliwości, bez zniechęcenia rozwiewał moje uprzedzenia. Po latach przyznałem mu racje. Potem już jeździliśmy się nawracać wspólnie. To był wspaniały czas.

Zostaliśmy przyjaciółmi i zrobiliśmy wiele projektów. Wpierw Akademię Rodziny – kilka lat wykładów, na które Marek ściągał najwybitniejszych profesorów, naukowców, księży. Dzięki jego kontaktom do Gliwic zaczęli przyjeżdżać wszyscy: Terlikowski, Górny, Chrostowski, Guz, Ryba, Kucharczyk, Półtawska, Mech.

Zrobiło się wokół tego spore środowisko, ludzie zaczęli zmieniać swoje myślenie. Potem uruchomiliśmy Akademię Liderów Opinii, kursy anty-genderowe i wiele innych projektów. Bo Marek angażował się we wszystko. W Frondę.pl, pikiety przeciw aborcji, krucjatę różańcową za Ojczyznę, Marsze dla Życia i Rodziny, lokalną Radę Osiedlową, biesiady patriotyczne, obronę starych lip przed wycinką i generalnie we wszystko, co było pożyteczne.

Właśnie dzięki takim ludziom jak On zmieniła się Polska. Dzięki takim społecznikom – tytanom pracy, którzy w dzień oddawali siebie innym, a noce spędzali na listach dyskusyjnych, tłumacząc lemingom krok po kroku ich dysonans poznawczy.

Jego pasją była polityka. W końcu został radnym z ramienia Prawicy Rzeczpospolitej. Było to ukoronowanie jego lokalnego zaangażowania. Poszedł jeszcze dobrowolnie do więzienia, aby zwrócić uwagę, na absurdalność polskich sądów, w którym można skazać człowieka za „jazdę na rowerze w tunelu pod dworcem”.

Mimo choroby miał ogromny entuzjazm i niespożyte siły do działania. Zawsze uczynny, cierpliwy, myślę, że to właśnie te cechy sprawiały, że przyciągał do siebie ludzi – był chodzącym świadectwem. Nigdy nie dbał o pieniądze – był społecznikiem.

Miał dużą wiedzę, ciągle czytał, był towarzyski. Z każdym gościem mógł siedzieć do rana i rozmawiać. Lubił podróżować. Z rozrzewnieniem wspominał młodzieńcze wyprawy do Azji, ostatnio latał do Norwegii, do znajomych.

Posiadał dar streszczania w kilku zdaniach konkluzji na bardzo ważne, nieraz fundamentalne tematy. Niedawno zdałem sobie, że kilkanaście takich zdań mam na trwałe zapisane w pamięci i są jego autorstwa.

Jednak na pierwszym miejscu zawsze był Bóg. W sobotę Eucharystia w swojej wspólnocie neokatechumenalnej, w niedzielę Msza św. Trydencka. Tak było od lat. Rozmodlony w brewiarzu i na różańcu. Zawsze obecny na każdej konferencji, zjeździe, konwiwencji. Żył Słowem Boży, widział jak Bóg działa w jego życiu i jak uratował go od grzechu i śmierci. Chciał zawsze dzielić się tym doświadczeniem z innymi i cierpiał, gdy ktoś odrzucał szanse nawrócenia.  

Teraz pewnie jest już w Niebie, na zielonych pastwiskach, bo wstawia się za nim cała Polska. W sobotę, cieszyłem się, że jest mu już lżej u Pana. Dzisiaj jest mi bardzo smutno, bo chętnie bym do niego zadzwonił i pogadał…

Tomasz Teluk

PS. Pogrzeb Marka odbędzie się w środę o godz. 10.00. Rozpocznie się Eucharystią w Kościele pw. Chrystusa Króla w Gliwicach. Potem ceremonia na Cmentarzu Lipowym na ul. Okrzei. 

10.06.2015, 10:08

w: http://www.fronda.pl/a/marek-waniewski-wspomnienie,52538.html
 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 152901 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=