.
  Wychowanie w nauczaniu rabinów
 

 

 

 

W judaizmie jest nakaz szanowania rodziców. Moje pytanie jest następujące: jeżeli rodzice nie szanują swoich dzieci ubliżając im lub poniżając, to czy też obowiązuje w takiej sytuacji ten nakaz?

odpowiedź:

Religijne prawa judaizmu nakładają obowiązki na dzieci wobec rodziców, ale także na rodziców wobec dzieci. Rodzice muszą dawać dobry przykład dzieciom poprzez swoje postępowanie i przestrzeganie przykazań Tory (w tym zasad etycznych). Nie wolno im odnosić się do dzieci z okrucieństwem, nawet jeżeli zasługują swoim zachowaniem na karę. Nie wolno jest rodzicowi uderzyć dorosłego dziecka [przez dorosłość halacha rozumie w tym przypadku nie wiek „metrykalny”, ale dojrzałość dziecka, nawet jeśli nie osiągnęło ono wieku 13 lat (lub 12 w przypadku dziewczynek), od którego  uważane jest za dorosłe.] Uderzenie dziecka niedorosłego jest dopuszczalne, jako forma kary, ale nie może nastąpić wtedy, gdy rodzic działa pod wpływem gniewu i nie może być połączone z naruszeniem godności osobistej dziecka (np. nie wolno robić tego publicznie). Halacha nakazuje także rodzicom okazywanie dzieciom miłości i zaspokajanie z równą uwagą ich potrzeb, jak i udzielanie im pomocy w rozwiązywaniu problemów.

 

Dzieci mają okazywać rodzicom szacunek (a nie miłość), ale nie muszą wykonywać tych poleceń rodziców, które naruszają przykazania Tory. Jeżeli rodzice traktują dziecko w sposób niewłaściwy, to wszystko zależy od stopnia tego niewłaściwego traktowania. Szacunek należy się im nawet wówczas, gdy ich postępowanie jest niesprawiedliwe, choć nie mogą liczyć na miłość dziecka. Jeżeli jednak ich działania polegają na fizycznym maltretowaniu – dziecko ma oczywiście prawo bronić się, wykorzystując odpowiednie instytucje, których funkcją jest pomoc w takich sytuacjach. Nie wolno jednak nigdy uderzyć rodzica, z wyjątkiem zupełnie skrajnej sytuacji, gdy wszystko wskazuje na to, że chce nas zabić.

Mądrzy rodzice powinni kierować się rada Talmudu: „Kto jest mądry? Ten, kto przewiduje przyszłe konsekwencje swoich działań” - i wie, jak wielki wpływ na całe życie ich dzieci mają słowa i czyny rodziców.

Odpowiedź na Pani pytanie: według praw judaizmu, nawet jeżeli rodzice nie zasługują  - naszym zdaniem -  na szacunek, nawet, gdy ich postępowanie jest złe i niesprawiedliwe, jesteśmy zobowiązani ten szacunek im dawać. Nie znaczy to  jednak, że dzieciom nie wolno bronić się przed ekstremalnymi przejawami złego traktowania.

w:
http://www.the614thcs.com/40.203.0.0.1.0.phtml



 

 

 

SZANOWANIE RODZICÓW

 

 


Rabini tłumaczą, że w zaistnieniu każdego człowieka bierze udział trzech "wspólników": ojciec, matka i Bóg.

 

"Szanuj swojego ojca i swoją matkę".
(Księga Wyjścia 20:12)

 

Ojcu i matce należy się więc szacunek, bo szacunek okazywany im przekłada się na szacunek także dla tego trzeciego partnera.

 

 

 

Księga Kapłańska (19:3) dodaje do szacunku także strach:

 

 

 

 "Niech każdy boi się swej matki i swego ojca".

 

 Zauważmy, że w tych dwóch przykazaniach następuje charakterystyczne odwrócenie: w pierwszym z nich ojciec wymieniony jest przed matką, w drugim matka – przed ojcem.
 
Najczęściej interpretuje się to w ten sposób: naturalną tendencją dziecka jest szanowanie matki, bardziej niż ojca i lękanie się gniewu ojca, bardziej niż matki.
 
Przykazania te świadomie odwracają tę oczywistą kolejność kładąc większy nacisk właśnie na to,  co jest z przyczyn naturalnych trudniejsze do osiągnięcia.
 
"Boi się" w drugim z przykazań oznacza przede wszystkim posłuszeństwo i przestrzeganie zachowań skodyfikowanych w relacjach z rodzicami, na przykład:
 
- zakaz zwracania się do rodziców po imieniu
 - zakaz zajmowania miejsca ojca lub matki (na przykład przy stole)
 - zakaz wyrażania publicznie sprzeciwu wobec opinii wygłaszanej przez ojca lub matkę.
 - zakaz stwierdzania wprost, ze się mylą, albo robią coś niewłaściwego. Jedyną dopuszczalną forma krytyki ich postawy jest metoda zadawania pytań naprowadzających ich na właściwa odpowiedz i  - w rezultacie - zmiany  postępowania.
 (jeśli ojciec - piszą rabini - robi cos niezgodnego z Tora, nie należy mówić "źle robisz", ale powinno się  zadać mu pytanie "czy Tora, ojcze, nie mówi, że nie należy......? lub "co twierdzi na temat.... Tora?")
 
Z dużym  poczuciem humoru ukazuje Talmud (Kidduszin 32a) do jakiego stopnia syn jest zobowiązany okazywać cześć rodzicom : "Nawet gdyby w obecności syna ojciec wziął sakiewkę z pieniędzmi i rzucił ją w morze, synowi nie wolno narażać go na wstyd".
 
Jednak gdy rodzice nakazują wykonanie (lub zaniechanie) czegoś, co jest w konflikcie z przykazaniami Tory – dziecko nie ma obowiązku ich posłuchać.
 Podobnie nie ma nakazu wykonania polecenia ojca, który pokłóciwszy się z kimś, nakazuje synowi, aby też zerwał kontakty z tą osobą.
 
Szacunek wobec rodziców wyraża się miedzy innymi:
 - obowiązkiem opieki nad rodzicami, gdy nie są już zdolni sami o siebie zadbać
 - zapewnieniu im jedzenia, ubrania i schronienia, gdy znajdują się w potrzebie
 
Jednak jeśli rodzice (niezdolni już, ze względu na wiek, lub chorobę, do zadbania o swoje sprawy) maja własne pieniądze - dzieci mogą używać tych pieniędzy do opieki nad rodzicami, a dopiero, gdy rodzice nie maja żadnych środków finansowych, dzieci muszą płacić za opiekę nad rodzicami z własnej kieszeni.
 
Ciekawe jest widzenie hierarchii w okazywaniu posłuszeństwa i szacunku różnym osobom, które wchodzą w szeroko rozumiane pojecie "rodziców":
 
1. na pierwszym miejscu jest ojciec, ale oczywiście - jak już sygnalizowałem - tylko wówczas, gdy jego polecenia nie naruszają praw Tory
 2. na drugim - matka, ale z kolei tu rabini rozpatrują dwie interesujące modelowe sytuacje:
 Jeśli ojciec jest nieobecny w domu, matka nakazuje nam coś zrobić, wykonujemy polecenie matki. I jeżeli  nagle powraca ojciec i niezadowolony z tego, co robimy, zagniewany, zadaje pytanie: "kto polecił ci to robić?"
 Wówczas - nakazuje halachiczne prawo – nie wolno nam powiedzieć mu prawdy, że to matka nam kazała i musimy przyjąć gniew ojca na siebie.
 Drugi przypadek dotyczy polecenia ojca, który zmarł.
 Czy, jeśli matka wydaje nam polecenie sprzeczne z wolą zmarłego ojca, powinniśmy jej usłuchać?
 "Tak!" - mówi prawo halachiczne, bo szacunek dla rodzica żyjącego jest ważniejszy od szacunku dla rodzica zmarłego.
 

3. Następni w kolejności są dziadkowie, a po nich teściowie (halachiczne rozumienie „rodziców” obejmuje także pradziadków itd.)

 Dziadkowie są w tej hierarchii ważniejsi od teściów, ponieważ rodzice, którym jesteśmy zobowiązani szacunek, maja takie same zobowiązania wobec swoich rodziców, a nie maja takich zobowiązań wobec naszych teściów.
 
Ciekawe, że Tora nie nakazuje miłości do rodziców, choć nakazuje ją na przykład wobec bliźniego.
 Różnie jest to interpretowane, ale najbardziej przekonywujący wydaje się pogląd, że "miłowanie" w relacji tak bliskiej, jak relacja pomiędzy dziećmi i rodzicami nie może być nakazane. Albo jest, albo go nie ma. Natomiast szacunek jest czymś, czego wymagać nawet wtedy, gdy miłość jest nieobecna.
 .......................................................

 Etyczny wymiar nakazów dotyczących traktowania i postępowania  wobec rodziców wydaje się być oczywisty.

 Staje się on jeszcze bardziej wyraźny, gdy uświadomimy sobie, jak komunizm - główna ideologia ateistyczna XX wieku - atakował właśnie to przykazanie.
 W ZSRR członkowie organizacji młodzieżowych (mówimy o milionach dzieci i nastolatków!) musieli składać przysięgę, w której zobowiązywali się do wzorowania sie w swoim postępowaniu na słynnym  bohaterze Komsomołu - Pawliku Morozowie.
 Pawlik Morozow miał być wzorcem "nowego człowieka" i postawy komunistycznej wobec rodziców.
 Jego podkoloryzowany życiorys twierdził, że chłopiec, aktywista Komsomołu, wydał władzom swojego ojca i stryja - chłopów "sabotażystów",  ukrywających zboże, w okresie "wielkiego głodu". Ojca i stryja rozstrzelano, a Pawlik został zamordowany przez innych członków jego własnej rodziny - i dla propagandy komunistycznej stał się symbolem poświęcenia i męczeństwa "za sprawę".

w: http://www.the614thcs.com/19.30.0.0.1.0.phtml


RODZICE A DZIECI. WYCHOWANIE.

 

Chyba tylko w tym miejscu mogę oczekiwać mądrej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Czy słusznie rozumuję, twierdząc, że to dzieci ponoszą skutki grzesznego życia swoich rodziców? Moja córka dokonuje identycznych "wyczynów" co ja, ponad 30 lat temu. Powtarzają się sytuacje i co ciekawsze, miejsca również. Oraz najważniejszy fakt: moja córka dobrze wie, że postępuje źle. Nie umie mi odpowiedzieć dlaczego, a ja nie potrafię jej ukarać, ponieważ robiłam dokładnie to samo i kara powinna mnie spotkać taka sama. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czytam Biblię od prawie 4 lat. Jestem zachwycona tym dziełem pełnym tajemnic. I zaczynam dostrzegać pewną analogię. Oto mój wniosek: ludzie muszą być nieprawdopodobnie silni, żeby udało im się przestrzegać 10 przykazań. Muszą się bowiem przeciwstawić przeznaczeniu, które wymusza na nich pewne zachowania. Czy nie należałoby poinformować ludzi o tym, że wszystko zło, które serwują innym, wróci do nich w osobach ich własnych dzieci i dokładnie poznają straszne cierpienia, jakie zadawali innym. Jeżeli tak jest, to nie ma nic sprawiedliwszego na świecie. Ja teraz bardzo cierpię, widząc jak moja córka pogrąża się w chaosie, który kiedyś był moim udziałem i nie umiem jej powstrzymać, mimo że wiem jak to się skończy. Zaznaczam, że nic o mnie nie wie. Proszę o pomoc.

 

 

odpowiedź :

Tak. Jest oczywiste, że dzieci ponoszą  konsekwencje niewłaściwego postępowania rodziców. Można powiedzieć, że rodzice krzywdzą swoje dzieci niewłaściwym postępowaniem. Z kolei, jeżeli rodzice zdadzą sobie wreszcie sprawę z tego, jakie są rezultaty ich zachowań, muszą znosić cierpienia spowodowane obserwowaniem własnych błędów powtarzanych przez ich dzieci.

Tylko nie jest to kwestia przeznaczenia. O nie! I podobieństwa, o których Pani pisze, nie kryją żadnej tajemnicy.

Jest to po prostu spowodowane tym, że wszyscy ludzie, pokolenie po pokoleniu, poddani są w prawie identyczny sposób działaniu dwóch potężnych i przeciwstawnych sił: własnych instynktów i zasad obowiązujących w rzeczywistości społecznej, w której żyją. Instynkty są naturalne, człowiek rodzi się z nimi. Zasad społecznych trzeba się uczyć. Zasad, które między innymi i przede wszystkim wyznacza Dekalog. A to jest trudne.

Pisaliśmy wielokrotnie przy różnych okazjach, iż judaizm nie uważa, że człowiek jest z natury dobry. Nie twierdzi także, że jest z natury zły. Człowiek jest z natury egoistyczny. Dba przede wszystkim o swoje dobro. Widać to znakomicie na przykładzie zachowania się małego dziecka: dziecko nie wie, co to są potrzeby innych, nie wie, co to jest altruizm.  Zainteresowane jest tylko tym, co jest mu potrzebne. Gdy czegoś chce - płacze. To jest jego metoda wymuszania. Dlatego rodzice zrywają się w nocy na jego krzyk, aby je karmić i zmieniać mu pieluszki.

Aby dorosły człowiek nie czynił krzywdy innym, już jako dziecko musi być nauczony właściwych zasad postępowania. Nie można liczyć na to, że dzieci przemienią się, z istot egoistycznych, w ludzi, z którymi da się żyć, ot tak - po prostu automatycznie z upływem czasu.

To wymaga wielkiego wysiłku.

Dużo łatwiej jest nauczyć dziecko algebry i trygonometrii, niż nauczyć rezygnacji z  zaspokajania swojego egoizmu i dostrzegania potrzeb innych ludzi. Ponieważ wypracowanie i wprowadzenie w życie ludzkie zasad, które ograniczają egoizm, zajęło tysiące lat, nie można liczyć na to, że każdy człowiek sam - z własnej inicjatywy - dojdzie do właściwych wniosków, co mu wolno, czego mu nie wolno, co powinien, a czego - nie.

Jeżeli edukacji i socjalizacji człowieka nie zacznie się od najwcześniejszych momentów jego życia, wyprodukuje się dorosłych egoistów, a ci - zaspokajając swój egoizm - muszą nieuchronnie  powodować krzywdę innych, a na koniec - nieuchronnie - własną. Bo egoizm jest krótkowzroczny. Widzi wyraźnie tylko to, co daje natychmiastową przyjemność i satysfakcję.

Judaizm uważa, że człowiek jest istotą pośrednią pomiędzy Bogiem a zwierzęciem. Z jednej strony ma świadomość dobra i zła, może rozwijać swoją duchowość, może być twórcą zmieniającym świat na lepsze, może dostrzegać potrzeby innych ludzi i pomagać im bezinteresownie.

Z drugiej strony jest istotą fizyczną, posiadającą instynkty, których opanowanie wymaga wysiłku.  Te instynkty to jecer hara.

Jecer hara nie jest żadną demoniczną siłą popychającą człowieka do czynienia zła, ale jest naturalną tendencją do zapewniania sobie przyjemności, poczucia bezpieczeństwa i posiadania, która - gdy nie kontrolowana przez jecer hatow - może prowadzić do zła. Natomiast kontrolowane jecer hara kieruje do społecznie pożądanych rezultatów: małżeństwa, utrzymywania kontaktów społecznych, prowadzenia działalności zawodowej.

Rabini wyraźnie podkreślali, że jecer hara nie jest złem samym w sobie, ale będąc inklinacją do zła, może do zła prowadzić. Podstawą jecer hara jest instynktowny egoizm, charakterystyczny dla natury każdej żywej istoty. Problem w tym, że egoizm jest naturalny, a altruizmu trzeba się uczyć. Altriuzm polega właśnie na ograniczaniu swojego egoizmu dla dobra innych, z myślą o innym człowieku (lub innej istocie żywej).

Z wiekiem człowiek uczy się kontrolować swój egoizm. Zjawisko to jest zwane jecer hatow: to bardzo ludzka inklinacja - tendencja do dobrego. Tym "dobrym" jest kontrolowanie swoich własnych instynktów, aby nie krzywdzić innych ludzi. Jest to trudne, bo wymaga ograniczeń. Jecer hara podpowiada szybkie i proste rozwiązania - z natychmiastowym zaspokojeniem: widzę przedmiot, który chcę mieć - więc biorę. Jecer hatow zmusza do pomyślenia: nie należy on do mnie, jego zabranie będzie krzywdą dla jego właściciela.

Jecer hatow pojawia się wtedy, gdy człowiek wychodzi z etapu dzieciństwa. Jecer hara - piszą rabini - jest o13 lat starszy (w przypadku chłopców - wtedy osiągają wiek etycznej odpowiedzialności, stają się bar micwa;  dziewczynek dotyczy to w wieku lat 12)  od jecer hatow, ponieważ rodzimy się z jecer hara, a jecer hatow - poczucie moralnego sensu - nabywamy.

Na przykład seksualny popęd, pożądanie. Pożądanie nie jest czymś złym samo w sobie. Nic nie jest złe samo w sobie, ale każda rzecz może prowadzić do dobra lub zła. Pożądanie (niezależnie, jakie ono jest i niezależnie, czego się pożąda) może być zaspokojone w taki sposób, który kogoś skrzywdzi, lub taki, który kogoś uszczęśliwi. Pożądanie kobiety przez mężczyznę może prowadzić do gwałtu - wtedy rezultatem pożądania jest wielkie zło. Może także prowadzić do małżeństwa, założenia rodziny, wychowania dzieci - i wtedy rezultatem będzie wielkie dobro. Podstawą działania w obu powyższych przypadkach jest skłonność należąca do jecer hara - pożądanie seksualne, ale w drugim z nich jecer hatow kontroluje postępowanie człowieka i dba, aby rezultaty jecer hara były dobre, bo przecież rezultaty się liczą.

Jak widać, judaizm nie potępia złych skłonności, bo istotne są efekty działań, a nie same skłonności, które mogą przecież prowadzić - jak zobaczyliśmy na przykładzie - do dobra lub zła. Nie pożądanie stanowi problem, ale to, co z tym pożądaniem zrobimy!

Aby wiedzieć, co zrobić, potrzebny jest system wartości, który człowiek akceptuje i postepuje w zgodzie z nim.

Ten system wartości otrzymuje się przede wszystkim w procesie wychowania. Przede wszystkim  - od rodziców.

Wychowanie dzieci to zdefiniowanie celu i sprecyzowanie metod jego osiągnięcia.

Świat potrzebuje ludzi dobrych. Dobrzy ludzie potrafią być, wbrew obiegowym, cynicznym opiniom, szczęśliwsi od innych. Głównym zadaniem rodziców powinno być więc wychowanie dobrych ludzi. Nie błyskotliwych, nie przebojowych, nie wyedukowanych, nie zaradnych, ale przede wszystkim dobrych.

Dobrzy dla innych są także dobrzy dla siebie.

Dobro w dzieciach powinno być głównym celem wychowania.

A zazwyczaj nie jest. Ilu ludzi, ilu rodziców - statystycznie -  myśli w tych kategoriach?

Jednocześnie konieczne jest zdanie sobie sprawy, że dobroć nie pojawia się w sposób naturalny. Trzeba jej się uczyć, czyli trzeba jej nauczać. Nalepszą metoda nauki jest przykład. Działania według zasad.  A zasady prowadzące do dobra niekoniecznie muszą być zgodne z tym, co nakazuje serce. Uczucia muszą być podporządkowane zasadom. Liczą się czyny, a nie uczucia. Aby zasady mogły być wprowadzane w życie, trzeba zacząć przede wszystkim od samokontroli, samoograniczenia.  Do tego potrzebni są rodzice, którzy nie chcą za wszelką cenę być kochani, ani - tym bardziej - być kolegami, przyjaciółmi swoich dzieci. Rodzice mają być rodzicami. To wymaga dyscypliny. Konsekwencji. Nagradzania za dobre. Karania za złe. Dyscyplinę kształtuje się w drobiazgach codziennego życia. A to jest wieloletnia, ciężka praca. Ale warto!

Nie wiemy, w jakim wieku jest Pani córka.
Prawdopodobnie w takim, że już na pewno za późno na kary, o których Pani wspomina. 

Pozostaje rozmowa. Rozmowa o Pani doświadczeniach - o 30 lat mądrzejszych od tego, co wie Pani córka. Nawet, jeżeli nie będzie natychmiast widać jej skutków, to na pewno zostanie zapamiętana i jej treść i sens powrócą do Pani córki w momentach ważnych wyborów. 

Nie powinna Pani rezygnować z tej szansy.

w: http://www.the614thcs.com/40.797.0.0.1.0.phtml



(1) KICUR SZULCHAN ARUCH: SZANOWANIE RODZICÓW 

Rabin Salomon Ganzfried (1804-1886)  "Kicur Szulchan Aruch" [kompendium Halachy (przepisów prawa)]

 Szanowanie ojca i matki (obszerne fragmenty)
 
Trzeba być bardzo ostrożnym w sprawie szacunku do ojca i matki i bojaźni przed nimi, bo Tora przyrównuje szanowanie rodziców do szanowania i bania się Boga. Jest napisane: (Ks. Wyjścia: 20:12) "Szanuj ojca i matkę." jest również napisane (Ks. Przysłów: 3:9) "Szanuj Boga z twoim bogactwem." O rodzicach jest napisane: (Ks. Kapłańska: 19:3) "Każdy człowiek przed matką i ojcem będzie odczuwał bojaźń." Także: (Ks. Powt. Prawa. 6:13) "Przed Panem twoim Bogiem będziesz czuł bojaźń." Tak jak jest przykazany szacunek i bojaźń przed Wszechmogącym, tak jest przykazany szacunek i bojaźń przed rodzicami. Istnieje troje wspólników w kształtowaniu człowieka: Święty Błogosławiony, ojciec i matka. Ojciec daje "białe", które jest w nim, matka daje "czerwone", które jest w niej, a Święty Błogosławiony daje człowiekowi duszę, moc widzenia jego oczom, moc słyszenia jego uszom i mowę.W momencie gdy człowiek oddaje szacunek ojcu i matce, Święty Błogosławiony mówi: "Zapamiętam to im to, jak gdybym mieszkał sam pomiędzy nimi i jak gdyby uszanowali mnie samego".
 
--------------------------------------------
  Jak przejawia się bojaźń?
Nie staje się na miejscu przeznaczonym dla ojca w zgromadzeniu starszych, lub wśród jego przyjaciół, albo w miejscu, w którym ojciec zwykł się modlić. I nie siada się na miejscu przeznaczonym dla ojca przy stole. Nie zaprzecza się jego słowom i nie podważa się jego słów w jego obecności, a nawet nie wolno mówić: "Ojciec ma rację". Jak szeroko rozciąga się bojaźń przed rodzicami? Jeśli syn jest uroczyście ubrany i przewodzi jakiemuś zgromadzeniu, a przyszedł jego ojciec lub matka - podarli jego ubranie, uderzyli go w głowę, napluli mu w twarz - to syn nie może ich zawstydzić, ani okazywać urazy w ich obecności, ani rozgniewać się wobec nich, ale powinien milczeć i bać się Króla królów - Świętego Błogosławionego, tak jak On mu przykazał. Ale może pozwać ich do sądu za szkody, przez nich wyrządzone.

--------------------------------------------

Jak przejawia się szacunek?

Karmi się, poi, ubiera i okrywa rodziców, przyprowadza się i odprowadza ich -  i to wszystko z uśmiechem na twarzy. Bo nawet jeżeli ktoś karmił rodziców każdego dnia najlepiej odchowanymi zwierzętami, a wyrażał im niezadowolenie - będzie za to ukarany.
 
--------------------------------------------
 
Jeśli ojciec lub matka śpią, a klucz do sklepu  jest pod ich poduszką - nie wolno synowi budzić ich ze snu, nawet jeśli wynika z tego znaczna strata. Jeżeli jednak byłby to zysk dla ojca, gdyby się go zbudziło i jeśli się go nie obudzi, będzie żałował straty, jest dobrym uczynkiem i obowiązkiem obudzić go, by go w ten sposób ucieszyć. Tak samo jest dobrym uczynkiem i obowiązkiem obudzić go, by poszedł do synagogi, albo w celu spełnienia przez niego przykazania, bo wszyscy mają obowiązek uszanowania Wszechobecnego Błogosławionego.
 
--------------------------------------------
  
Jeśli matka powiedziała komuś "uczyń to" i on to zrobił, a potem przyszedł ojciec i zapytał go: "kto kazał ci to zrobić?", a człowiek ten wie, że jeżeli powie, iż kazała mu to zrobić matka i ojciec rozgniewa się na matkę, to nie przyzna, że powiedziała mu to matka, nawet jeśli wtedy ojciec będzie gniewał  się na niego.
 
--------------------------------------------
 
Istnieje obowiązek wstawania przed ojcem i przed matką.
 
--------------------------------------------
 
Istnieje obowiązek szanowania rodziców także po ich śmierci. Jeżeli wspomina się ich w ciągu roku od ich śmierci słowami lub na piśmie, powinno się dodać: "niech ja stanę się odkupieniem za niego (za nią)" Oznacza to: niech na mnie spadnie całe zło, które należałoby się jego (jej) duszy). Po dwunastu miesiącach (gdy już zmarły rodzic otrzymał to, co miał otrzymać, bo nawet sąd gehenny nad nieprawymi w Izraelu nie trwa dłużej niż rok) - mówi się lub pisze:  zichrono liwracha lechaje haolam haba albo zichronah liwracha lechaje haolam haba  ("Niech jego (jej) pamięć będzie błogosławiona na życie w Świecie, Który Nadejdzie").
 
--------------------------------------------
 
Nawet wówczas, gdy ojciec jest człowiekiem złym i grzesznikiem - należy go szanować i odczuwać przed nim bojaźń. Nawet mamzer (ktoś urodzony w nielegalnym związku) ma obowiązek szanowania ojca i matki. Są opinie, że nie ma obowiązku szanowania ojca grzesznika, póki nie wyrazi on skruchy i nie zrobi teszuwa (powrotu), ale nie wolno sprawiać mu bólu. Jednak powinno się być surowym i stosować się do pierwszej  opinii.
 
--------------------------------------------

  Gdy ktoś widzi, że jego ojciec robi wykroczenie przeciwko słowom Tory - nie mówi do niego: "zgrzeszyłeś przeciwko słowom Tory", ale stwierdza: "Ojcze, w Torze jest napisane to i to" - tak jakby zadawał mu pytanie, nie tak, jakby go ostrzegał - a ojciec sam zrozumie, ale nie będzie zawstydzony.
 
--------------------------------------------
 
Jeżeli ojciec nakazał dziecku, by przekroczyło jakieś przykazanie z Tory, czy to pozytywne czy negatywne, czy też przykazanie rabiniczne, nie należy słuchać ojca, bo jest napisane: (Ks. Kapłańska: 19:3) "człowiek będzie szanował swoją matkę i swojego ojca, ale przestrzegał Moich Szabatów, bo Ja, Bóg, jestem waszym Bogiem". Szabat zestawiony jest z bojaźnią przed ojcem i matką, co oznacza, że mimo tego, iż ostrzegłem cię co do bojaźni przed ojcem i matką, to jeśli rodzic powie ci "dokonaj profanacji Szabatu" - nie wysłuchaj go. I odnosi się to do wszystkich pozostałych przykazań. "Ja jestem Pan, wasz Bóg, ty i twój ojciec winniście Mi szacunek. Dlatego nie słuchaj go, gdy zaprzecza Moim słowom, czy przykazaniu rabinicznemu - słowa Pana, błogosławione Jego Imię, jak jest napisane (Ks. Powt. Prawa: 27:16) "Nie odwrócisz się..." itd.

Jeżeli ojciec powiedział do syna, by nie rozmawiał z jakimś człowiekiem i aby mu nie wybaczył, a syn chce się z tym człowiekiem pogodzić - nie powinien brać pod uwagę polecenia ojca, bo jest zakazane nienawidzić innego Żyda chyba, że widzi się, że popełnia on jakiś grzech. A to oznacza, że ojciec nakazał przekroczyć jakieś prawo z Tory.
 
-------------------------------------------- 
 
Jeśli syn chce pójść dokądś, aby uczyć się Tory, ponieważ tam będzie miał więcej korzyści z nauki, a ojciec zabrania mu tego z jakiegoś powodu, to nie musi on słuchać ojca, bo studiowanie Tory jest większe niż szacunek dla ojca i matki. Tak jak było to u Jakuba naszego praojca, pokój z nim, gdy odszedł od Izaaka i ukrywał się w Bet Midraszu Ewera przez 24 lata i studiował Torę, a następnie poszedł do Labana i tam pozostawał przez 22 lata (uwzględniając czas podróży) i był ukarany za te 22 lata, kiedy to nie okazywał szacunku wobec ojca i matki, bo był oddzielony od Józefa przez 22 lata, ale za te 24 lata, podczas których zajmował się Torą, nie był ukarany). Także jeśli syn chce się ożenić, a ojciec się to nie zgadza, syn nie ma obowiązku go słuchać.
 
--------------------------------------------
 
Mężczyzna i kobieta mają taki sam obowiązek szanowania rodziców. Jednak ponieważ kobieta zamężna podlega swojemu mężowi, jest przez to zwolniona z szanowania ojca i matki. Jeśli jej mąż się temu nie sprzeciwia, to ma ona obowiązek szanowania rodziców, jak bardzo jest to możliwe.
 
--------------------------------------------
 
Każdy kto obraża i poniża ojca lub matkę, także słowami czy gestami, jest przeklęty przez Wszechmogącego, bo jest napisane: (Ks. Powt. Prawa: 27:16) "Przeklęty ten, kto przeklina ojca i matkę".
 
--------------------------------------------

Jeśli rodzic miałby wbity cierń, to jego dziecko nie może go wyjąć, bo mogłoby to spowodować ranę, a to jest zakazane. Również, gdy syn jest lekarzem, nie może spowodować u rodziców upływu krwi i nie może przeprowadzać im operacji, pomimo tego, że intencją jest leczenie. Do czego to się szczegółowo odnosi? Do sytuacji, gdy jest ktoś inny, kto może to wykonać. Ale jeżeli nie ma akurat kogoś innego, kto by to zrobił, a rodzic cierpi, wtedy jego dziecko może powodować u niego upływ krwi i przeprowadzić operację, ponieważ wynika to z konieczności leczenia.
 
-------------------------------------------- 
 
Jeżeli starość i bezradność umysłu ogarnęła ojca lub matkę, powinno się traktować ich według ich stanu umysłowego, aż Bóg zmiłuje się nad nimi. Ale jeżeli nie jest to dłużej możliwe dla dziecka z powodu ich stanu zdrowia - może ich zostawić i odejść, przykazując innym, by opiekowali się nimi we właściwy sposób.
 
-------------------------------------------
 
Nie wolno uderzyć dorosłego syna. Dorosłość nie wynika z liczby lat, ale z natury syna. Jeśli istnieje podejrzenie, że wystąpi on przeciw ojcu albo w słowach, albo czynem, nawet jeżeli syn nie jest jeszcze "synem przykazań" (bar micwa) (etycznie odpowiedzialnym za swoje czyny) , nie wolno go uderzyć, tylko upomina się go słowami. Każdy kto bije dorosłego syna będzie osądzony, bo wystąpił przeciwko przykazaniu:  " Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! " (Ks. Kapłańska: 19:14).
 
--------------------------------------------
 
Każdy powinien szanować żonę swojego ojca, bez względu na to, że nie jest ona jego biologiczną matką tak długo, jak długo ojciec żyje. I podobnie powinien szanować męża swojej matki tak długo, jak długo ona żyje. Sprawiedliwe jest także po śmierci rodziców szanowanie ich małżonków.
 
--------------------------------------------
 
Trzeba szanować starszego brata, czy to brata ze strony ojca, czy to ze strony matki. Trzeba też szanować teścia i teściową (tak jak jest to u Króla Dawida, pokój z nim, że oddawał należny szacunek królowi Saulowi, który był jego teściem i nazywał go ojcem.) Szacunek należy się ojcu ojca, z zastrzeżeniem, że szacunek dla ojca jest większy niż szacunek dla dziadka.
 
-------------------------------------------- 

Kto chce naprawdę uszanować ojca i matkę, powinien zajmować się studiowaniem Tory i spełnianiem dobrych uczynków, bo to jest najlepsze wyrażenie szacunku dla rodziców, gdy ludzie mówią: "szczęśliwi to ojciec i matka, którzy wychowali takiego syna". Jeżeli jednak syn nie chodzi uczciwą drogą, wtedy ojciec czuje wstyd z jego powodu  i taki syn martwi rodziców największym zmartwieniem. Tak samo i ojciec, jeżeli chce naprawdę dbać o dobro synów, powinien zajmować się studiowaniem Tory i spełnianiem dobrych uczynków, będzie on wtedy miły dla Nieba i miły ludziom a jego dzieci będą z niego dumne. Jednak jeżeli ktoś nie postępuje uczciwie, to jego hańba przypada także jego dzieciom. Również z powodu grzechu ojców umierają dzieci, jak jest napisane: (Ks.Wyjścia: 34:7) "nawiedza synów za grzech ojców". I nie ma większego okrucieństwa niż uczynienie grzechami śmierci dzieci. Nikt zaś nie jest bardziej dobry dla dzieci, niż człowiek sprawiedliwy, bo jego zasługi trwają przez tysiąc pokoleń.
 
------------------------------------------- 

Konwertycie nie wolno przeklinać, ani upokarzać swoich nie-żydowskich rodziców, aby nie stwierdzili oni: "przeszli z religii poważnej do niewiele wartej", ale powinien traktować ich także z szacunkiem.
 
w: http://www.the614thcs.com/23.69.0.0.1.0.phtml



Nie wiem czy ktoś już zadał to pytanie, ale od dłuższego czasu zastanawiam się, jak rozumieć przykazanie, kiedy Bóg nakazuje za nieposłuszeństwo ukamienować, zabić. Jak odnieść to przykazanie do tych czasów? Jak to wygląda w Izraelu w czasach obecnych? Jak to wyglądało kiedyś? Z góry dziękuję za odpowiedź.

 

 

odpowiedź:

Wokół tego przykazania, nakazującego ukamienowanie "buntowniczego [krnąbrnego] syna" na podstawie wyroku sądu (Dewarim 21:18-21), po tym, gdy do sądu przyprowadzą go jego rodzice, narosło wiele nieporozumień. Często jest ono dowodem na rzekomą brutalność i okrucieństwo praw Tory.

Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

W rzeczywistości ta zasada stawiała sobie za cel ograniczenie wszechwładzy rodziców (ojców), uniemożliwiając im dowolne dysponowanie życiem własnych dzieci i w praktyce doprowadzając do tego, że krnąbrni synowie nie byli zabijani wcale.

Oddanie prawa do wymierzania tak surowej kary i wykonywania wyroków śmierci w ręce starszyzny (sądu) miało na celu ochronę dzieci i – paradoksalnie – ratowanie ich życia. Procedury związane z egzekwowaniem tego prawa były tak skomplikowane, że w praktyce NIGDY nie zapadł wyrok śmierci na nieposłusznego syna. Talmud (Sanhedryn 71a) stwierdza, że w historii ludu Izraela nigdy nie skazano żadnego „nieposłusznego syna” na karę śmierci. Nigdy! Ani jednego!

Po pierwsze, prawo to odnosi się wyłącznie do chłopca, nie do dziewczynki. Aby krnąbrny syn ("ben sorer umore" - oznacza "syna przewrotnego i buntowniczego") mógł zostać skazany na śmierć za swoje nieposłuszeństwo względem rodziców, musiały być spełnione - między innymi - następujące warunki:

– syn musiał wiedzieć, że za jego czyny grozi mu kara śmierci i musiał istnieć dowód potwierdzający tę jego świadomość;

– musiało być co najmniej dwóch świadków, którzy widzieli, jak syn wielokrotnie przeciwstawia się rodzicom, oraz jeden świadek, który osobiście ostrzegał go przed konsekwencjami;

– syn musiał być wcześniej ukarany karą chłosty (przez sąd, a nie rodziców);

- oboje rodzice musieli wyrazić zgodę na doprowadzenie syna do sądu i uczynić to osobiście;

W praktyce warunki te nie zostały one spełnione nawet jeden raz.

Po co więc ustanowiono to prawo?

To przykazanie ratowało dzieci w barbarzyńskich czasach, gdy ogłoszono Torę, a nie skazywało na śmierć!

A dlaczego obiecuje ono rodzicom, że sąd rozpatrzy ich prośbę i może skazać syna na śmierć?

 

w: http://www.the614thcs.com/40.1763.0.0.1.0.phtml

 

 

 



 

"Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią." Zastanawia mnie, jak zinterpretować te słowa z Księgi Wyjścia (Exodus).

 

 

odpowiedź :

Bardzo dosłownie. Kto skrzywdzi bliźniego poprzez wyrządzenie mu fizycznej krzywdy, jest zobowiązany do zapłacenia mu odszkodowania. Jednak uderzenie ojca lub matki jest według Tory znacznie poważniejszym wykroczeniem (Szemot 21:15) i ten, kto się go dopuszcza, zasługuje na śmierć (poprzez chenek, czyli uduszenie). Klasyczne komentarze (Sanhedryn 84b, Raszi) dodają, że dotyczy to wyłącznie takiego uderzenia, które spowoduje ranę (chabura), tzn. gdy w wyniku uderzenia nastąpi krwawienie.

Nie istnieją źródła potwierdzające wykonywanie tej kary w czasach starożytnych (a od 40 lat przed zburzeniem Świątyni w 70 roku n.e. wyroki śmierci nie są w ogóle orzekane), ale nie ma wątpliwości, że nakaz pozbawienia życia za rozlanie krwi rodzica, podkreśla powagę tego czynu i świadczy, że Tora uznaje go za szczególny przejaw zła. Jest to jeden z podstawowych elementów społecznego ładu i etycznych podstaw cywilizacji: zakaz fizycznej przemocy nad rodzicami.*

Halachiczny problem pojawia się wówczas, gdy ojciec lub matka wymagają pomocy medycznej, która spowoduje krwawienie (np. nagła operacja lub amputacja, a nawet zastrzyk), a osobą, która może jej udzielić, jest ich dziecko (np. lekarz). Halacha zabrania przecież dziecku powodowania krwawienia u rodzica. Dominująca jest tu opinia Ramy (Mosze Isserles), Kraków, XVI wiek), że jeżeli nikt inny nie może udzielić tej pomocy, syn lub córka  powinni ratować życie i zdrowie rodzica, nawet gdy ich działanie spowoduje zadanie mu koniecznej rany, ale gdy jest obecny ktoś inny, kto może je zastąpić, wówczas ta osoba powinna wykonywać te zabiegi.

 ***
 Rabini tłumaczą, że w zaistnieniu każdego człowieka bierze udział trzech „wspólników”: ojciec, matka i Bóg (Kiduszin 30b). „Szanuj swojego ojca i swoją matkę”, czytamy w Torze (Szemot 20, 12). Ojcu i matce należy się więc szacunek, bo szacunek okazywany im przekłada się na szacunek także dla tego trzeciego partnera. Wajikra (19, 3) dodaje do szacunku także strach: „Niech każdy z was boi się swojej matki i swojego ojca”. 
Zauważmy, że w tych dwóch przykazaniach następuje charakterystyczne odwrócenie: w pierwszym z nich ojciec wymieniony jest przed matką, w drugim matka – przed ojcem. Najczęściej interpretuje się to – zgodnie z Kiduszin 30b-31a – w ten sposób: naturalną tendencją dziecka jest szanowanie matki bardziej niż ojca i lękanie się gniewu ojca bardziej niż matki. Przykazania te świadomie odwracają tę oczywistą kolejność, kładąc większy nacisk właśnie na to, co jest z przyczyn naturalnych trudniejsze do osiągnięcia. „Boi się” w drugim z przykazań oznacza przede wszystkim posłuszeństwo i przestrzeganie zachowań skodyfikowanych w relacjach z rodzicami, na przykład:

zakaz zwracania się do rodziców po imieniu
zakaz zajmowania miejsca ojca lub matki (na przykład przy stole)
zakaz wyrażania publicznie sprzeciwu wobec opinii wygłaszanej przez rodziców
zakaz stwierdzania wprost, że się mylą albo robią coś niewłaściwego
zakaz zadawania im bólu lub fizycznego zranienia ich (gdy dzieci nie boją się rodziców, wtedy rodzice boją się dzieci: wystarczy uświadomić sobie, jak okrutnie - w wielu kulturach, ujawniających naturalne tendencje człowieka - traktowani są starcy, już ekonomicznie bezużyteczni a fizycznie niezdolni do samoobrony).
w: http://the614thcs.com/40.1318.0.0.1.0.phtml


Czy
mamzer jest również zobowiązany do okazywania szacunku rodzicom?

odpowiedź:
Mamzer (często błędnie tłumaczony jako „bękart”) nie ma nic wspólnego z dzieckiem nieślubnym.
Jest to dziecko zrodzone ze związku zakazanego (przede wszystkim – choć nie tylko - kazirodczego, a także ze związku zamężnej kobiety z mężczyzną, który nie jest jej mężem) i jednocześnie takiego, który nigdy – bez żadnych wyjątków -  nie zostałby uznany za ważny (np. związek ojca z córką), gdyby miał być związkiem małżeńskim.
Natomiast dzieci urodzone ze związków małżeńskich, które nie są co prawda dozwolone, ale są ważne, jeżeli już istnieją – np. związek nieletnich, związek partnerów, z których jedno nie jest Żydem, lub kohena (kapłana) z kobietą, która jest mu zakazana – nie są uznane za mamzerim.
Dzieci z takich zakazanych związków są również zobowiązane do szacunku wobec rodziców (Rambam: Hilchos Mamrim, Perek 6, Halacha 11), choć nigdy nie są zobowiązane do okazywania im miłości.
Przykazanie dotyczące szanowania rodziców nie przewiduje żadnych wyjątków. Nawet rodzicom, którzy łamią przykazania, należny jest szacunek, jakkolwiek istnieją poglądy, że tylko wówczas, gdy żałują oni swoich złych czynów, a nie wtedy, gdy je popełniają. 


w: http://www.the614thcs.com/40.1093.0.0.1.0.phtml
 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 149092 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=