.
  "mniejsze zło" homozwiązków
 

„Mniejsze zło” jednopłciowych związków partnerskich?

2013-07-24

„Mniejsze zło” jednopłciowych związków partnerskich?

 

Amerykańskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji Rodziny i Własności wydało oświadczenie, analizujące pozorne „mniejsze zło” akceptacji związków partnerskich osób tej samej płci. Niektórzy przeciwnicy „homo-małżeństw” ponosząc porażki sugerują, że prawne uznanie homoseksualnych związków partnerskich jest jedynym sposobem przeciwdziałania upowszechnieniu się „małżeństw homoseksualnych". TFP mówi: to zgubna taktyka.


Stowarzyszenie zauważa że „to nie tylko kolosalny błąd strategiczny, ale również - a nawet przede wszystkim - poważny błąd moralny”. TFP podkreśla, że nie tylko nauka Kościoła, ale także moralność naturalna zakłada, iż człowiek musi czynić dobro i unikać zła: bonum faciendum et malum vitandum.

 

Ta podstawowa zasada obowiązuje wszystkich ludzi, wszędzie i w każdym czasie. Nie przewiduje ona kompromisowego rozwiązania ani dowolnej interpretacji ogólnych zasad moralnych. Obiektywnie bowiem można stwierdzić, co jest dobre a co złe. Niezmienne prawdy moralne - czyli prawo naturalne - człowiek odnajduje przede wszystkim w swoim sercu. Tam „zostało ono wyryte przez samego Stwórcę"(2 Rz,14-15). Człowiek zatem jest zobowiązany - czy to prywatnie, czy też w życiu społecznym  - nigdy nie czynić zła.

 

TFP wyjaśnia, że co prawda w wyjątkowych przypadkach zło, które jest przekroczeniem prawa moralnego, może być tolerowane, ale nigdy nie może być zaakceptowane. Nie ma też wytłumaczenia dla obiektywnie złych czynów popełnianych rzekomo wskutek kierowania się dobrymi intencjami. Zły czyn pozostaje złym aktem człowieka i dlatego nigdy nie powinien być popełniany.

 

TFP zauważa, że panujący dzisiaj „moralny system ‘proporcjonalizmu’ odrzuca ideę absolutnych zasad w sferze moralnej i dopuszcza możliwość zezwolenia na ‘mniejsze zło’, w konkretnej sytuacji, w celu uzyskania proporcjonalnie większego dobra”. Koncepcja ta została potępiona przez papieża bł. Jana Pawła II w encyklice „Veritatis splendor”, która potwierdza istnienie bezwarunkowych i niezmiennych „absolutów moralnych”.

 

Według bł. Jana Pawła II „rozważanie dobrych i złych skutków, jakie prawdopodobnie przyniesie dane działanie, nie jest właściwą metodą, która pozwoliłaby orzec, czy wybór określonego postępowania jest ‘według swego rodzaju’ lub ‘sam w sobie’ moralnie dobry czy zły, dozwolony czy niedozwolony. Przewidywalne konsekwencje należą do tych okoliczności czynu, które wprawdzie mogą zmodyfikować powagę złego czynu, alenie mogą zmienić jego rodzaju moralnego” (N. 77). Dlatego amerykańskie TFP wskazuje, by w ogóle nie powoływać się na proporcjonalne kryterium osądzania danego czynu - posiada ono relatywistyczny charatker. Stosując to kryterium stwierdza się, że dane prawo jest „lepsze” lub „gorsze” w zależności od tego, czy sprawia ono, że dana sytuacja jest lepsza czy też gorsza.

 

Tymczasem Kongregacja Nauki Wiary w notatce o banalizacji seksualności  z dnia 21 grudnia 2010 r. zwróciła uwagę na to, że tzw. teoria mniejszego zła, oparta na tzw. kryterium proporcjonalnego oceniania została potępiona w encyklice „Veritatis Splendor” ze względu na działanie, które jest obiektywnie złe, nawet jeśli jest to ‘mniejsze zło i "nigdy nie może być zaakceptowana”. Odnosi się to zarówno do sfery prywatnej jak i publicznej.

 

 

Katolicki polityk nigdy nie może głosować za przyjęciem niemoralnej ustawy

Członkowie stowarzyszenia przypominają, że „chociaż katoliccy parlamentarzyści mogą nigdy nie być w stanie osiągnąć najwyższego dobra w praktyce, to jednak nigdy nie mogą promować prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, niezależnie od motywacji”.


Niektórzy katolicy promują ustawy aborcyjne, które dopuszczają zabijanie dzieci poczętych w niektórych wypadkach, aby nie dopuścić do bardziej "liberalnego" prawa, zezwalającego na zabijanie dzieci praktycznie na żądanie. Albo promują ustawy, zezwalające na zapłodnienie in vitro dla par heteroseksualnych, by rzekomo nie dopuścić do zapłodnienia pozaustrojowego par homoseksualnych. To zdaniem TFP jest niedopuszczalne, bo ostatecznie prowadzi do jeszcze większego zła, gdyż wprowadza się zasadę, zgodnie z którą „każdy wybór moralny może być dowolnie uzasadniony”.


 

Katolik może głosować za poprawkami, ale nigdy nie może w ostatecznym głosowaniu przyjąć ustawy niemoralnej

Są tacy, którzy, w celu uzasadnienia zasady mniejszego zła w sferze politycznej, odnoszą się do wyrażenia Jana Pawła II zawartego  w Evangelium Vitae, w którym stwierdza on, że „parlamentarzyści ... udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy [aborcyjnej] i zmierzających do zmniejszenia jej negatywnych skutków” (N.73), postępują słusznie.

 

TFP wyjaśnia, że taka interpretacja jest niezgodna z „Veritatis splendor” i moralnym nauczaniem Kościoła, które mówi, że nie można tolerować zła, nawet w imię rzekomego jego ograniczenia. Nigdy nie można zezwolić na akceptację ustawy, która z gruntu jest zła. Można głosować nad poprawkami, ograniczającymi zło, ale nie można w ostatecznym głosowaniu przyjąć takiej ustawy. 

 

Parlamentarzysta może pracować nad projektami poprawek, ograniczającymi szkodliwe działanie ustawy sprzecznej z zasadami moralnymi. Jednak zgodnie z procedurą uchwalania ustaw w systemie demokratycznym, akceptuje się nie tylko dane poprawki, ale w końcu głosuje się nad całym projektem. Dlatego też katolicki polityk nigdy nie może pozytywnie zagłosować za przyjęciem aktu prawnego, dopuszczającego niemoralne zachowania, nawet jeśli wcześniej zaakceptował niektóre poprawki, ograniczające działanie zła. „W rzeczywistości, nie może przyjąć w każdym przypadku i pod żadnym pozorem całkowitej odpowiedzialności za ostateczny kształt ustawy zezwalającej np. na aborcję, nawet jeśli tylko w przypadkach rzadkich i ekstremalnych”. Katolicki poseł nie może zatwierdzić ostatecznego tekstu niemoralnego prawa.

 

 

Katolik nie może głosować za ustawą, w której choćby jeden przepis byłby sprzeczny z moralnością

Katolik może zagłosować za przyjęciem prawa, które musi być całkowicie zgodne z nauczaniem moralnym Kościoła. Żadne z postanowień danej ustawy nie może być sprzeczne z prawem naturalnym i Bożym. Dlatego też projekt, który zawiera chociażby jeden wątpliwy przepis, już nie może by przyjęty przez katolickiego polityka. W przeciwnym razie, będzie on ponosił moralną i prawną odpowiedzialność za cały tekst, jak mówi o tym Tomasz z Akwinu: „Bonum ex integra causa, malum ex quocumquedefectu" (Summa Teologiczna, I-II, q. 71,. 5, ad 2, II-II, q. 79,. 3 ad 4).

 

Amerykańskie Stowarzyszenie Tradycji, Rodziny i Własności wskazuje na casuss Włoch – chociaż z podobnego założenia wychodzili hierarchowie francuscy – zgodnie z którym członkowie centroprawicy i centrolewicy zawarli porozumie w sprawie podjęcia ewentualnych dalszych prac nad projektem ustawy DICO. Projekt zaproponowany w lutym 2007 r. przez rząd Prodiego  przewiduje prawne uznanie związków partnerskich osób tej samej płci i innych par mieszkających ze sobą bez ślubu. Ustawa utknęła z powodu sprzeciwu katolików. Dzisiaj jednak, nawet niektóre osobistości świata katolickiego rozważają możliwość uznania de facto związków homoseksualnych jako „mniejszego zła", które może być przyjęte w celu uniknięcia „większego zła" w postaci legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych.

 

Z moralnego punktu widzenia – przypomina TFP – przyznanie takich sam praw co małżeństwom  tego typu związkom jest niedopuszczalne. Przypomnieć tu należy stanowisko Kongregacji Nauki Wiary, która w dokumencie zatytułowanym „Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków miedzy osobami tej samej płci" z 3 czerwca 2003r. – zatwierdzonym przez papieża Jana Pawła II stwierdziła, że „szacunek dla osób homoseksualnych nie może w żadnym wypadku prowadzić do aprobowania zachowania homoseksualnego albo do zalegalizowania związków homoseksualnych”.

 

Głosowanie "za" nad tego typu ustawą byłoby współudziałem w złu. Katolik nie może zagłosować ani za ustawą legalizującą „homo-małżeństwa”, ani za projektem wprowadzającym związki partnerskie osób tej samej płci, pod pretekstem przyjmowania „mniejszego zła". „Jak można sobie wyobrazić, że katolik może zatwierdzić ustawę, która prawnie chroni jeden z tych „grzechów, które wołają o pomstę do Nieba”, takich jak „grzech sodomitów" (KKK 1867)?”.

 

 

Źródło: Tfp, org., AS.

 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 167631 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=