.
  Jak ideologia gender niszczy niewinność dzieci? Argumenty przeciwko edukacji seksualnej forsowanej przez genderystów.
 

Jak ideologia gender niszczy niewinność dzieci? Argumenty przeciwko edukacji seksualnej forsowanej przez genderystów. SZOKUJĄCE MATERIAŁY edukacyjne

opublikowano: dzisiaj, 15:58 | ostatnia zmiana: dzisiaj, 16:18

fot. sxc.hu
 

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz idzie w obronie ideologii w zaparte. Twierdzi, że gender to nic innego jak równouprawnienie, a rząd otacza rodzinę taką samą troską, jak Kościół. W jednym z wywiadów stwierdziła nawet, że nie zna "programów, które polegałyby na przebieraniu chłopców za dziewczynki i wprowadzaniu ich w świat seksu przez tzw. seksboksy". Jak widać, można być ministrem i przyznać się jawnie do swojej rażącej niewiedzy. Skąd ta bezwzględna walka Kościoła z ideologią gender? Wbrew temu, co próbuje się nam wmówić, z troski przed rzeczywistym zagrożeniem.

Presja na wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, a nawet przedszkoli jest coraz silniejsza. Jako członkowie UE podlegamy kwestiom ujednolicenia standardów tak, jak inne kraje. Do wdrażania strategii gender mainstreaming jesteśmy zobowiązani na mocy wszystkich dokumentów unijnych, które gwarantują nam finansowe wsparcie. Dotyczy do zarówno gospodarki, jak i edukacji czy zdrowia. Właśnie na tym gruncie pojawił się dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zaprezentowany był w kwietniu ub.r. w Polskiej Akademii Nauk.

Dokument "Standardy edukacji seksualnej w Europie" zawiera kompleksową rekomendację wprowadzenia nowego modelu edukacji seksualnej, która ma - jak wynika z jego lektury - radośnie i bezrefleksyjnie otwierać najmłodsze już dzieci na seksualność. Ministerstwo Edukacji, reprezentowane na spotkaniu przez wiceminister edukacji Joannę Bredzik, przyjęło dokument z otwartością i obiecało poddać go dalszej dyskusji, „rozpowszechniając raport wśród nauczycieli i rodziców".

Z raportu WHO wynika, że „rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia", dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków. Dzieci w wieku 0-4 mają być uczone, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny. Na etapie 4-6 lat dzieci mają być uczone otwartości na odmienność seksualną, a od lat 9 mają zostać nauczone "rozpoznawania różnic między tożsamością płciową i płcią biologiczną". Jeśli przywołać tutaj pomysł Twojego Ruchu o tym, by 12-latki mogły decydować o zmianie płci, wszystko składa się w jedną całość. Właśnie do tego potrzebna jest genderowa edukacja. Swobodne podejście do własnej tożsamości płciowej związane jest nieodłącznie z edukacją seksualną, która ma zostać oparta rozbudzaniu popędów.

 

EDUKACJA DZIECI 0-4

Autorzy dokumentu WHO podkreślają, że należy w dziecku wzbudzać "pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji".

Należy też nauczyć dziecko "rozpoznawania różnic w budowie ciała" oraz ich nazywania. Pojawiły się w tym względzie nawet lalki edukacyjne z narządami płciowymi oraz książeczki, np. "Gdybym był dziewczynką. Gdybym była chłopcem", mające stanowić pomoc w nauce niestereotypowego przeżywania płci. Bohaterowie historyjki na jednym z rysunków zaglądają sobie w majtki, a opis zdradza refleksję chłopca, wyobrażającego sobie siebie w roli Oli: "Dziwnie tak bez siusiaka. Ale jako dziewczynka mówiłbym pewnie: - dziwnie tak z siusiakiem".

 


Materiał z „Dzień Dobry TVN” doskonale pokazuje na czym w praktyce może polegać nauka nazywania narządów płciowych i rozpoznawanie różnic. Pani karze rozbierać dzieciom lalki, a gdy te zostawiają je w bieliźnie, wydaje instrukcję o zdjęciu majtek. Następnie dzieci głaszczą lalki po narządach, by lepiej zapoznać się z obiektem.

Jaś ma siusiaka, Kubuś narysujesz siusiaka?

- mówi przedszkolanka. Jak można żywić przekonanie, że całkowite zwrócenie uwagi dziecka na seksualności nie zawładnie jego myślami i nie rozbudzi popędów?

 

Dodatkowo instrukcja WHO każe przekazanie dziecku, że ma "prawo do badania nagości i ciała, do bycia ciekawym". Należy też pomóc dziecku "rozwijać pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji". I w tej kwestii nie brakuje materiałów edukacyjnych. Belgowie stawiają na animację. Czy i w Polsce będziemy budować "pozytywne nastawienie" dzieci do wszystkich funkcji ich ciała za pomocą tak szokujących kreskówek?

 

 

EDUKACJA DZIECI 4-6

Skoro dzieci wiedzą już co to "siusiaki i pisie" mogą przejść do spraw poważniejszych. Edukatorzy są zobowiązani do przekazania im informacji na temat "radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji". Mają zachęcić do odkrywania własnego ciała i własnych narządów płciowych oraz przekonać, że "fizyczna bliskość stanowi normalną część życia", a "czułość i fizyczna bliskość są wyrazem miłości i sympatii". Teza jak najbardziej słuszna. Jeśli jednak nadać jej walor seksualny, a o takim przecież tutaj mowa, jest czymś skrajnie niebezpieczny.

Dodatkowo zachęca się edukatorów do rozmawiania z dziećmi o przyjemnych i nieprzyjemnych odczuciach dotyczących własnego ciała. Oczywiście dobrze jest wykorzystywać wszelkie materiały edukacyjne. Szwajcarskie przedszkola wprowadziły na przykład sexboksy z pluszowymi genitaliami.

fot. Polska Times

Materiały edukacyjne używane w szwajcarskich przedszkolach, tzw. sex-box Fot. Głos Wielkopolski

 

Dzieci w wieku 4-6 dzieci być wprowadzane w przestrzeń "uczuć seksualnych (bliskość, przyjemność, podniecenie) jako część ludzkich odczuć (powinny to być uczucia pozytywne; nie powinny zawierać przymusu czy powodować uczucie krzywdy)".

Po co w tak małych dzieciach wzbudzać uczucia seksualne? Do czego ma służyć ich pozytywne kodowanie, które ma się kojarzyć z zabawą? Doprawdy trudno oprzeć się skojarzeniu tego faktu z chorymi opowieściami obecnego europarlamentarzysty, ulubieńca lewicy zapraszanego na salony przez "Gazetę Wyborczą" - Daniela Cohn-Bendita, który zachwycał się własnymi doświadczeniami pedofilskimi, które zdobył przed laty jako wychowawca w przedszkolu.

Czy wiecie, jak mała dziewczynka w wieku pięciu i pół roku zaczyna was rozbierać to fantastyczne... To fantastyczne, bo to jest gra, to jest gra...absolutnie erotyczna, maniakalna

- mówił lider "Zielonych" na antenie francuskiej telewizji w latach 70.

 

EDUKACJA 9-12

Na tym etapie edukatorzy mają pomóc zrozumieć dziecku, że "antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci". Do ich zadań należy nauczenie wychowanków "skutecznego stosowania prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych".

Oczywiście sprawa technik masturbacyjnych, przerobiona na wcześniejszych etapach sexedukacji, ma zostać rozwinięta w sposób całkowicie dowolny. Nieodzowne na tym etapie są promowane przez środowiska genderowe publikacje, dostępne w dużych księgarniach na działach dziecięcych "Wielka księga siusiaków" i "Wielka księga cipek".

 

Zawartość, jak zauważył jeden z internautów, wygląda jak skrzyżowanie "Cosmo" z "Hustlerem" w wersji rysunkowej.

Carro: Dość często się masturbuję. Czasami nawet kilka razy dziennie. Ale nigdy nikomu bym o tym nie powiedziała. Trochę to brzydkie, ale za to bardzo przyjemne. Zdaje mi się, że łatwiej jest być chłopcem. Oni mogą mówić o tym, że się masturbują, ale nigdy nie słyszałam, żeby jakaś dziewczyna się do tego głośno przyznała.

- czytamy w podręczniku.

 

Właśnie tak ma wyglądać genderowa sexedukacja, która skoncentrowana jest wokół pielęgnowania rozbudzonych popędów i nabywania wiedzy na temat antykoncepcji. Skutki takich działań widzimy doskonale na przykładzie Wielkiej Brytanii. Mimo, że programy edukacji seksualnej kosztowały ponad 40 mln funtów rocznie, liczba niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz liczba aborcji zamiast spadać, rosła. W latach 1997-2002 o 60 proc. wzrosła też liczba zarażenień chorobami wenerycznymi. Edukacja permisywna obecna na Zachodzie zupełnie nie spełnia swojej roli.

Bez względu na to, co próbują wmówić rodzicom media, polski model typu A, polegający na całościowym wychowaniu do abstynencji seksualnej jest najlepszy. Jak przypomina Teresa Król, autorka podręczników do "wychowania do życia w rodzinie", w 38-milionowej Polsce mieliśmy 42 legalne aborcje nastolatek, podczas gdy w 9-milionowej Szwecji aż 7 tysięcy. Wielkiej Brytanii, gdzie środki antykoncepcyjne są darmowe, nastoletnie matki rodzą rocznie 50 tys. dzieci, podczas gdy w Polsce urodziło się ich 21 tysięcy. Polska ma też najniższy wskaźnik zdiagnozowanych przypadków HIV i AIDS.

Kiedy do decydentów zaczną docierać twarde fakty? Póki co, rodzice muszę wziąć sprawy we własne ręce. Do obywatelskiej akcji sprzeciwu pod hasłem "Ręce precz od naszych dzieci" włącza się coraz więcej osób.

 

CZYTAJ TAKŻE: "Ktokolwiek odważy się negatywnie ocenić dewiację, zostanie ukarany". "wSieci" o bardzo groźnym projekcie ustawy

Zainteresował Cię artykuł?

Dziennik Marzeny Nykiel



w: http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/71091-jak-ideologia-gender-niszczy-niewinnosc-dzieci-argumenty-przeciwko-edukacji-seksualnej-forsowanej-przez-genderystow-szokujace-materialy-edukacyjne

 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 167309 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=