.
  Rewolucyjny potencjał genderyzmu-queeryzmu
 

Rewolucyjny potencjał genderyzmu-queeryzmu

 
fot. sxc.hu Dalekosiężnym celem polityki queer jest dekonstrukcja kategorii płci i seksualności oraz destrukcja systemu stratyfikacji społecznej prowadząca do uwolnienia naszych ciał i pragnień z obsesji normatywnej

W niedawnym cyklu artykułów o genderyzmie pokazałem jak rządowe materiały szkoleniowe

Macieja Dudy zadają kłam twierdzeniom pełnomocnik ds. równości Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz i innych genderystów jakoby ideologia ta (rzekomo nauka) zajmowała się wyłącznie problemem społecznej roli i pozycji kobiet oraz równości płci.

Opracowanie Dudy jest ważne, ponieważ dobitnie pokazuje, że genderyzm-queeryzm nie stanowi jedynie akademickich dywagacji. Jest obowiązującą państwową ideologią narzucaną urzędnikom jako obowiązkowy światopogląd, aby zgodnie z nim postrzegali rzeczywistość, obywateli i ich sprawy. Pogwałcenie w ten sposób rzekomej neutralności światopoglądowej państwa to jednak błahostka wobec faktu dokonywanej odgórnie przez rząd rewolucji w imię nowej, wywrotowej ideologii. Kształtowanie mentalności urzędników jest istotnym elementem tego procesu.

Duda, odwołując się do jednej z założycielek genderyzmu Judith Butler pokazuje wyraźnie, w jaki sposób ideologia ta dąży do obalenia biologicznego aksjomatu biegunowości płci, co jest podstawą ataku na fundamentalne i najbliższe człowiekowi instytucje społeczne rodzicielstwo, rodzinę i małżeństwo.

Duda przytacza Butler pisząc o konstrukcji subwersywnych tożsamości w teorii queer, oraz o aktach subwersji w postaci przedstawień drag queens and drag kings gdzie płeć biologiczna stoi w sprzeczności z płcią kulturową, narzucaną przez opresyjną normatywność.

W normalnym języku angielskim subversion znaczy tyle co ‘działalność wywrotowa’, ‘obalenie’ czegoś. Dla genderystów subwersja to takie manipulowanie związanymi z płcią słowami, symbolami, czy odgrywanymi rolami w życiu lub we wspomnianych wyżej przedstawieniach, które w mniemaniu wyznawców tej ideologii ma rzekomo podważyć istotność płci biologicznej.

Omyłkowe wzięcie za kobietę odpowiednio przebranego, umalowanego i poruszającego się mężczyzny jest dla genderystów dowodem, że udało im się obalić tożsamość płciową. Ten zabieg przypominający wmawianie, że kawałek metalizowanego plastiku jest złotem stanowi intelektualny fundament genderyzmu. Jest to konstrukcja myślowa grubo poniżej poziomu marksistowskich „pojęć jak cepy” (według określenia Herberta) i powinna nadawać się co najwyżej do mniej lub bardziej udolnych prób opisu fizjologicznie zaburzonych przypadków tożsamości płciowej, ale nie normalnych zdrowych osób.

A jednak jest ona w stanie posłużyć od realnego obalenia społecznego porządku, bo w tej skądinąd idiotycznej teorii tkwi pewne ziarno prawdy, choć dotyczy ono kwestii, której genderyści zaciekle i agresywnie zaprzeczają głosząc wyłącznie wrodzone przyczyny homoseksualizmu.

Przynajmniej u części ludzi da się rozregulować psychiczną tożsamość płciową, czego dowodzi fakt, że niemal 30% dzieci wychowywanych przez homoseksualistów wykazuje postawy homo lub biseksualne (badania Marka Regnerusa). Nie wyklucza to możliwości, że część populacji ma tę tożsamość niewzruszoną, jak pokazuje słynny przypadek Bruce’a - Davida Reimera, chłopca bezskutecznie przerabianego chirurgicznie i psychologicznie na dziewczynkę.

Wyniki badań Regnerusa oznaczają, że uzyskanie wpływu na kształtowanie wzorców zachowań poprzez kulturę i instytucje wychowawczo-edukacyjne może prowadzić i faktycznie prowadzi do rozchwiania tożsamości seksualnej coraz większej części populacji. Moda na bycie gejem powoduje wysyp gejów. 30% homoseksualistów w zupełności wystarczy do rewolucji seksualnej, ponieważ dołożą się do niej całkiem normatywnie heteroseksualni seksoholicy, wychowani przez edukatorów seksualnych zgodnie ze standardami WHO do wolnego seksu i konsumpcji produktów przemysłu pornograficznego

W takim świecie normalna rodzina, traktowana przez genderystów jako miejsce opresji, staje się marginesem, prześladowanym i niszczonym, choćby przez system edukacyjny, w którym obowiązuje zakaz wychowywania do heteroseksualności i wstrzemięźliwości. Obowiązkowe jest natomiast rozwinięcie przed młodymi ludźmi wachlarza możliwości seksualnego spełnienia się w najrozmaitszych rodzajach związków. We Francji jest to już realizowany program. W Polsce pojawiają się jego elementy; zdecydowanie postulowany jest np. przez opracowanie pt. „Szkoła Milczenia”.

Opisana tutaj pokrótce rewolucja seksualna, a właściwie rewolucja społeczna na bazie i w sferze ludzkiej seksualności jest już dokonującym się faktem, konsekwentną realizacją programu genderyzmu-queeryzmu nakreślonego przez jego ideologów zapowiadających wyzwolenie z „opresji” „heteroseksualnej normatywności”:

Polityka wiążąca się z wiedzą wypracowywaną w ramach queer studies umożliwia osiągnięcie celu strategicznego: dekonstrukcję i destabilizację kategorii płci i seksualności, a co za tym idzie, destrukcję opartego na tych kategoriach systemu stratyfikacji społecznej, z jego wykluczeniami i jego przemocą. Jest to cel dalekosiężny i o wiele bardziej doniosły niż doraźne sukcesy taktyczne, ale tylko on prowadzić może do uwolnienia naszych ciał i pragnień z opresji normatywnej, co jest zasadniczym przedmiotem zabiegów polityki queer.”

Jest to fragment wstępu Jacka Kochanowskiego do „Queer studies. Podręcznik kursu” pod redakcją autora wstępu, Marty Abramowicz i Roberta Biedronia). Rozchwianie tożsamości seksualnej przyjmuje tu bardziej ideologicznie i naukowo brzmiącą postać „dekonstrukcji i destabilizacji kategorii płci i seksualności” zaś uwaga o „destrukcji społecznej systemu stratyfikacji z jego wykluczeniami i przemocą” pasowałaby w równym stopniu do bolszewików, grupy Baader-Meinhof jak i wielu innych podobnych formacji. Dodajmy, że owa stratyfikacja, która dla bolszewików przebiegała przede wszystkim między klasami społecznymi (choć nie tylko), dla genderystów przebiega między płciami, a więc np. w poprzek rodzin, które choćby z tej racji zasługują na rozbicie.

Genderyści są w pełni świadomi rewolucyjności swojej ideologii. Najnowsze wydanie sztandarowej książki genderyzmu „Gender Trouble” (tytuł polski „Uwikłani w płeć”) autorstwa Judith Butler opatrzone zostało komentarzem „Süddeutsche Zeitung”:

Wraz z książką Butler otrzymujemy feministyczną krytykę dyskursu feministycznego, interesującą i naprawdę wybuchową.” Czy ta „wybuchowość” to wyłącznie reklamowa przesada?

Chyba jednak nie, bo całkiem poważnie pisze o niej autorka wstępu, pisarka i feministka, a z wykształcenia psycholog Olga Tokarczuk:

Czytając tę książkę, testujmy jej idee w fantazji, próbujmy sobie wyobrazić świat, jaki powstałby, gdyby idee Judith Butler zostały wprowadzone w życie. Kto wie, czy nie byłby to przewrót na miarę kopernikańskiego?

Książkę Butler wydała i promuje „Krytyka Polityczna”. Widzimy zatem jak apologeci Lenina głoszą nam kolejną rewolucję. Nie muszą jej nawet przeprowadzać bo robi to za nich rząd RP.

Tymczasem mimo oporu części społeczeństwa, jego większość wydaje się lekceważyć niebezpieczeństwo najnowszej, szybko postępującej rewolucji. Niektórzy wyśmiewają genderyzm z powodu jego głupoty i naiwnie wierzą, że „to się w Polsce nie przyjmie”. Nie musi się przyjmować – chciałoby się powiedzieć – wystarczy, że tak jak komunizm zostanie odgórnie wprowadzone i narzucone. Inni nie chcą dostrzec niszczącej siły seksu nieograniczonego żadnymi normami obyczajowymi czy moralnymi z wyjątkiem kryterium przyjemności; może myślą, że po prostu łatwiej będzie tej przyjemności zażywać.

Przypomina się stare porzekadło o historii, która nigdy, nikogo i niczego nie nauczyła. Wprawdzie kwantyfikatory „nigdy”, „nikogo” i „niczego” są może zbyt kategoryczne, jednak o większości społeczeństwa można zdecydowanie tak powiedzieć. A przecież wiek XX, który tak bardzo nas doświadczył pozostawił po sobie jedną najważniejszą naukę, że głoszone idee mają całkiem realne konsekwencje i że trzeba brać pod uwagę to, co głoszą ideolodzy, bo potem zwyczajnie wprowadzają to w życie. Lenin zapowiadał to co zrobi, lekceważono go, a on zrobił to co zapowiadał. Hitler zapowiadał to co później zrobił – jego również lekceważono, nawet kiedy już dochodził do władzy. Genderyści również zapowiadają co zrobią – a większość wciąż lekceważy te ich zapowiedzi, mimo że materializują się na naszych oczach. Kiedy ta większość się obudzi i czy wtedy nie będzie za późno?

Grzegorz Strzemecki
 

20.03.2014, 18:09



w: http://www.fronda.pl/a/rewolucyjny-potencjal-genderyzmu-queeryzmu,35602.html
 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 167631 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=