.
  Lewacka niemiecka fundacja poucza Polaków, jak wprowadzać gender
 

Lewacka niemiecka fundacja poucza Polaków, jak wprowadzać genderowy i polityczny raj nad Wisłą. Wywiad z szefem warszawskiego oddziału Fundacji Bölla trzeba zapamiętać

opublikowano:1.1.2014

 

 

Rządowa rozgłośnia „Deutsche Welle” opublikowała wywiad z szefem warszawskiego oddziału fundacji Heinricha Bölla - Wolfgangiem Templinem. Dowiedzieliśmy się z niego, że nasz zachodni sąsiad wciąż czuję potrzebę wspierania nas na drodze ku "cywilizacji". Oczywiście cywilizacji na obraz swój i podobieństwo.

Trochę o samym Wolfgangu Templinie. Do 1983 r. był członkiem SED – wschodnioniemieckiego odpowiednika PZPR. Pokłócił się jednak ze swoimi towarzyszami i – podobnie jak to działo się z wieloma późniejszymi polskimi dysydentami – wystąpił z partii. Był potem prześladowany i zmuszony do wyjazdu do Niemiec zachodnich. W 1989 r. brał udział w niemieckim „okrągłym stole”, a w 2010 r. został szefem warszawskiego oddziału fundacji Heinricha Bölla.

A teraz krótko o fundacji. Powstała ona w 1997 r. na bazie niemieckich Zielonych, choć formalnie ma status niezależnej politycznie. Działa bardzo agresywnie i szeroko, głównie w krajach obszaru zdominowanego do 1989 r. przez Związek Sowiecki.

Jak każda z fundacji działa jako soft power, czyli przy pomocy programów grantowych, dotacji i stypendiów buduje lobby – proniemieckie, w tym przypadku o bardzo lewackiej proweniencji.

Templin w wywiadzie z „DW” przyznaje, że Polska zajmuje „szczególne miejsce” w sercach Zielonych (w RFN trwa właśnie rozliczanie tej partii z pedofilskiej przeszłości jej działaczy w latach 70. i 80. XX wieku). Dlaczego Fundacji Bölla tak bardzo zależy na rozszerzeniu swojej „przestrzeni życiowej" akurat w Polsce?

W Polsce projekty gender mają szczególne znaczenie, ponieważ Polska jest konserwatywnym krajem katolickim, o patriarchalnym modelu społeczeństwa, w którym zagadnieniom równości kobiet i mężczyzn, mniejszościom seksualnym czy tolerancji światopoglądowej przypisuje się zupełnie inną wagę niż w krajach laickich Europy zachodniej

- tłumaczy Templin.

Bardzo ciekawe i ważne dla zrozumienia, jaki jest nadrzędny cel działania takich fundacji jak Bölla, są wypowiedzi jego warszawskiego przedstawiciela na tematy polityczne.

W Polsce (…) opozycja polityczna najchętniej wysłałaby rząd, urzędującego prezydenta i rządzącą koalicję na tamten świat w przenośnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Opozycja polityczna nie jest skłonna zaakceptować ich jako przeciwnika politycznego. Widzi w nim śmiertelnego wroga

- mówi Templin do mikrofonu „DW”, ale na wszelki wypadek nie wspomina, że jedyny realny przypadek wysłania na „tamten świat” dotyczył działacza partii opozycyjnej, czego dokonał były kolega partyjny Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

Templin roztacza znane skądinąd wizje po pytaniu o „prognozy dla Polski”:

Wychodzę z założenia, że siły, które nazywam „nową, nowoczesną Polską” w średnio- i długofalowej perspektywie będą zdolne stworzyć własne formacje polityczne, przeciwwagę do ugrupowań zachowawczych i tradycjonalistycznych, i staną się jedną z czołowych sił politycznych. Problemy i napięcia pozostaną – to jest normalne. Ale to byłoby dobrym rozwiązaniem dla paraliżującej, patowej sytuacji, jaką teraz mamy w Polsce między defensywną koalicją rządzącą, którą wyborcy postrzegają jako mniejsze zło, od fundamentalistycznego rywala politycznego.

Warto zwrócić uwagę, że obojętnie jakie poglądy reprezentuje dana niemiecka fundacja działająca w Polsce, to „dziwnym trafem” zawsze wspiera ona obecny układ rządzący. A to dlatego, że jak niedawno wyjaśniły same niemieckie media - „Tusk jest łatwy w hodowli” i „utrzymaniu”. A w kontekście objęcia przez niego szefostwa Komisji Europejskiej, kanclerz Merkel wspiera go, „bo jest potulny i łatwo sterowalny” – jak cechy charakteru Tuska opisał kilka dni temu dziennik „die Welt”.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Niemcy chcą mieć poręcznego polityka". Politolog potwierdza powody, dla których Angela Merkel chce Donalda Tuska na szefa Komisji Europejskiej

Wypowiedzi Templina – choć zaprezentował on poglądy całej klasy politycznej Niemiec, której zależy na utrzymaniu przy władzy Tuska i Komorowskiego, bo obaj gwarantują im słabą, zależną, ale „uśmiechniętą” po poklepaniu po plecach Polskę – nie można jednak uznać za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski. Choć kieruje on organizacją podczepioną pod jedną z niemieckich formacji politycznych, to sam formalnie nie jest politykiem, a fundacja Bölla jest apolityczna.

Dobrze, że ukazał się wywiad z Templinem. Pokazuje on „warsztat pracy” naszego zachodniego sąsiada. Duże pieniądze na budowanie proniemieckiego lobby, złamany komunizmem kręgosłup wielu Polaków oraz władza, która nawet niemieckim mediom kojarzy się z pieskiem kanapowym, to recepta jak stać się półkolonią obcego państwa. Półkolonią polityczną, gospodarczą, medialną i mentalną. Wszak Templin ze swoją organizacją po to jest w Warszawie – co sam przyznał - aby „pomóc naprostować nam poglądy”.

CAŁY WYWIAD Z TEMPLINEM PO POLSKU.

w: http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-slawomira-sieradzkiego/70748-xxx


Wolfgang Templin: W Polsce są dwa przeciwstawne światy, które nie są nawet skłonne do politycznej koegzystencji

Wolfgang Templin, czołowy enerdowski opozycjonista, od 2010 kieruje biurem Fundacji Heinricha Bölla w Warszawie. Przed powrotem do Berlina w rozmowie z Deutsche Welle ocenia sytuację w Polsce po katastrofie smoleńskiej.

Wolfgang Templin

Wolfgang Templin opuszcza już Warszawę

DW: Po 1989 roku wiele fundacji kojarzonych programowo z partiami politycznymi otworzyło w Polsce swoje przedstawicielstwa. Od 10 lat biuro w Warszawie ma też Fundacja im. Heinricha Bölla. Na początku bardziej kojarzono was z gender niż partią Zielonych i ekologią. Zorganizowaliście po 1989 roku w Polsce kilka konferencji na ten temat. Jakie cele stawia sobie fundacja Bölla w Polsce?

W.T.: Jesteśmy fundacją niezależną politycznie i mamy podobny status do innych niemieckich fundacji związanych z życiem partyjnym, które też są niezależne politycznie. Rzeczywiście gender zajmuje w kontekście "zielonych" wartości i kręgu naszych zainteresowań szczególne miejsce, i ma kluczowe znaczenie. Otwarcie naszego biura w Warszawie rzeczywiście poprzedziła realizacja wielu projektów gender, zresztą nie tylko z myślą o Polsce ale i o innych państwach tego regionu jak Słowacja, Czechy, a później Ukraina. W Polsce projekty gender mają szczególne znaczenie, ponieważ Polska jest konserwatywnym krajem katolickim, o patriarchalnym modelu społeczeństwa, w którym zagadnieniom równości kobiet i mężczyzn, mniejszościom seksualnym czy tolerancji światopoglądowej przypisuje się zupełnie inną wagę niż w krajach laickich Europy zachodniej. Dlatego aspekty związane z równością kobiet i mężczyzn stanowią dzisiaj ważną część naszej działalności programowej jako fundacji politycznej w Polsce.

Dyskusja o książce Ludwiga Mehlhorna poświęconej enerdowskiej opozycji z udziałem (od l.) Gerharda Gnaucka, Andrzeja Frischke, Wolfganga Templina i Władysława Bartoszewskiego

Dyskusje na temat gender i energii są całkowicie irracjonalne

DW: Obecnie gender dyskutowany jest w Polsce bardzo kontrowersyjnie. To też w pewnym sensie zasługa Fundacji.

W.T: Sądzę, że taki stan rzeczy, do którego też przyczyniliśmy się w pewnym stopniu, można zawsze dwojako ocenić. Kto zna początki, wskaże na postępy w dyskusji. Kto w Polsce pojawił się później, ten, nie posiadając się ze zdziwienia, zamyśli się nad stanem przemocy w rodzinie w tym kraju, nad poziomem tolerancji wobec homoseksualizmu, równości płci, nad stanem rzetelnej dyskusji o różnych modelach partnerstwa, o tym, co jest dyskutowane, a co jest przemilczane, jakie podwójne płaszczyzny działań mamy w tym społeczeństwie. Posiadam rozległą wiedzę o Polsce, ale przyznam, że byłem rozczarowany obserwując, z jakimi problemami konfrontowani byli nasi polscy partnerzy, gdy na przykład starali się o przyjęcie nowego projektu ustawy o równości czy nowoczesnej i tolerancyjnej ustawy o aborcji.

DW: Nie tak dawno Kościół w Polsce obwiniał gender m.in. za przypadki pedofilii wśród duchownych…

W.T.: To mnie już przestaje powoli dziwić. Nagromadziło się mnóstwo podobnych opinii. Dyskusje na temat gender są całkowicie irracjonalne, są oparte nie na argumentach, lecz na przesądach, na obwinianiu za wszelkie zło i na dziwnych interpretacjach. Ale to samo dzieje się też w kwestiach energii. Działaczom polskich organizacji ekologicznych, z którymi współpracujemy, nieustannie się zarzuca, że są na służbie obcych mocarstw, że zdradzają polskie interesy sprzeciwiając się energii jądrowej, że zagrażają bezpieczeństwu energetycznemu Polski angażując się na rzecz energii odnawialnych, a nie elektrowni atomowych czy gazu łupkowego. I to są argumenty nie z marginesów społecznych, jakich w Niemczech używa się politykując przy piwie, lecz z warstw klasy politycznej. I to mnie martwi. Można się spierać na różne tematy, ale tych, którzy mają inne poglądy, trzeba traktować poważnie, racjonalnie, a nie od razu sięgać do lamusa po przesądy czy tworzyć teorie spiskowe .

Obecna sytuacja polityczna uniemożliwia to, czego Polska pilnie potrzebuje

Dyskusja poświęcona 10-letniej działalności biura Fundacji z udziałem (od l.) Agnieszki Grzybek, Agnieszki Graff, Ralfa Fücksa, Wolfganga Templina Bild: Heinrich-Böll-Stiftung Warschau, zugeliefert von

 

DW: Został Pan dyrektorem biura Fundacji w Warszawie tuż po katastrofie smoleńskiej. Opowiadał Pan, że od tamtego czasu można zaobserwować powstawanie różnych oddolnych inicjatyw obywatelskich, związanych z ekologią i gender. Wiele z nich zostało partnerami Fundacji. Jak, w Pana oczach, katastrofa smoleńska generalnie zmieniła Polskę?

W.T.: Spory polityczne były w Polsce po 1989 roku zawsze bardzo ostre. Inaczej reagowano przy zmianach rządów i tworzeniu politycznych koalicji w fazie posolidarnościowej, jeszcze inaczej w fazie postkomunistycznej. Fazy te i zachodzące zmiany charakteryzują pewien proces, który od roku 2010, przybrał na gwałtowności i intensywności. Od tamtego czasu do dnia dzisiejszego obserwuję w tym kraju nie tylko dwa obozy polityczne, ale wręcz dwa przeciwstawne sobie światy, które właściwie nie są nawet skłonne do politycznej koegzystencji, jak zwykli ze sobą współżyć przeciwnicy polityczni.

W Niemczech też obserwuję ostre spory polityczne bez rzeczowych argumentów i różne manipulacje. Ale w Niemczech jest sprawą oczywistą, że polityczni przeciwnicy w demokracji wzajemnie się respektują, konkurują ze sobą na arenie politycznej, tworzą opozycję polityczną czy zawiązują sojusze. W Polsce natomiast opozycja polityczna najchętniej wysłałaby rząd, urzędującego prezydenta i rządzącą koalicję na tamten świat w przenośnym i dosłownym tego słowa znaczeniu. Opozycja polityczna nie jest skłonna zaakceptować ich jako przeciwnika politycznego. Widzi w nim śmiertelnego wroga.

Takie twarde stanowisko w demokracji, a Polska jest demokracją, tworzy bardzo niebezpieczną sytuację, która zagraża stabilności kraju, tworzy klimat polityczny i społeczny, który z koleji nie służy umacnianiu demokracji, lecz ma odwrotny skutek. Nie boję o polską demokrację. Ale obecna sytuacja powoduje blokady polityczne, rodzi frustracje i uniemożliwia to, czego Polska pilnie potrzebuje – wdrażania kolejnych reform, dorównania do średniego poziomu ekonomicznego w UE oraz wzmocnienia swojej pozycji w centrum Europy jako jeden z czołowych twórców wizerunku współczesnej UE, jako partner Niemiec, partner krajów europejskich, jako współtwórca przyszłości kontynentu europejskiego. Jeśli Polska dalej zajęta będzie wewnątrzpolitycznymi walkami i blokadami i nie wykorzysta tych szans, będzie sama sobie winna temu, na co czasami narzeka, że jest outsiderem, że nie traktuje się jej poważnie, że nie zajmuje należnego jej miejsca. To miejsce Polska w UE już ma, ma też potrzebny potencjał.

Rozwiązania dla paraliżującej patowej sytuacji

Wolfgang Templin przed ambasadą Ukrainy w Warszawie 1 grudnia 2013

 

DW: Co prognozuje Pan dla Polski?

W.T.: Pozostanę optymistą. Wychodzę z założenia, że siły, które nazywam „nową, nowoczesną Polską” w średnio- i długofalowej perspektywie będą zdolne stworzyć własne formacje polityczne, przeciwwagę do ugrupowań zachowawczych i tradycjonalistycznych, i staną się jedną z czołowych sił politycznych. Problemy i napięcia pozostaną – to jest normalne. Ale to byłoby dobrym rozwiązaniem dla paraliżującej, patowej sytuacji, jaką teraz mamy w Polsce między defensywną koalicją rządzącą, którą wyborcy postrzegają jako mniejsze zło, od fundamentalistycznego rywala politycznego. Ta patowa sytuacja jest, w mojej opinii, najpoważniejszym problemem w Polsce.

Rozmowa z Wolfgangiem Templinem o Polsce i Fundacji H. Bölla (pełna wersja) - WMA-high

Rozmowę z Wolfgangiem Templinem przeprowadziła w Warszawie Barbara Cöllen

*Wolfgang Templin należy do szczególnych postaci enerdowskiej opozycji. Początkowo marksista i członek partii w ciągu kilku lat zrewidował swój stosunek do komunizmu. Na krótko przed zakończeniem studiów sprowokował w gronie znajomych swoją dekonspirację jako TW (od 1973-75). W 1976 roku udało mu się wyjechać na roczne studia doktoranckie do Polski, gdzie po raz pierwszy zetknął się m.in. z Komitetem Obrony Robotników, KOR. W 1983 r., gdy wystąpił z SED, otrzymał zakaz pracy w zawodzie bibliotekarza. Przez dłuższy musiał zarabiał na życie m.in. jako sprzątacz i leśnik.

W 1985 roku Templin współzałożył grupę "Inicjatywa na Rzecz Pokoju i Praw Człowieka". Wielokrotnie był aresztowany ze względów politycznych i w końcu zmuszony do opuszczenia NRD. W 1989 roku wrócił do NRD i brał udział w "Okrągłym Stole". Od 2010 r. do 31.12.2013 był dyrektorem biura Fundacji Heinricha Bölla w Warszawie.

red.odp.: Małgorzata Matzke
w: http://www.dw.de/wolfgang-templin-w-polsce-s%C4%85-dwa-przeciwstawne-%C5%9Bwiaty-kt%C3%B3re-nie-s%C4%85-nawet-sk%C5%82onne-do-politycznej-koegzystencji/a-17329024

 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 167309 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=