.
  No i wyszło szydło z ONZ-owskiego worka! Nie o żadne ofiary kato-pedofilów tu idzie
 

No i wyszło szydło z ONZ-owskiego worka! Nie o żadne ofiary kato-pedofilów tu idzie. Gra toczy się o postęp genderowej rewolucji i złamanie autorytetu Kościoła

5.2.2014
 

Wychodzi na to, że lewicowa powtarzanka, sugerująca iż "wrzawa wokół gender jest próbą uciszenia problemu pedofilii w Kościele", to nic innego jak lustrzane odbicie strategii działań lobby LGBTQ. Im silniejszy antygenderowy opór Europy, wzmacniany silnym głosem Kościoła, tym mocniej środowiska mniejszościowe rozkręcają anty-kato-pedofilską propagandę. Genewski Komitet ds. Praw Dziecka, który skądinąd nie protestuje przeciwko zabijaniu swoich podopiecznych, postanowił w trybie bezwarunkowym zatroszczyć się o ofiary duchownych katolickich.

"Poważne zaniepokojenie" ONZ i władczy ton, w jakim jego przedstawiciele wydali dyspozycje Watykanowi przedstawia się dosyć groteskowo. Żądania natychmiastowego usunięcia "wszystkich duchownych podejrzanych o pedofilię" pachną głębokim totalitaryzmem, podobnie jak żądanie "ustalenia liczby dzieci katolickich księży i zapewnienie im wszystkich praw oraz opieki ze strony ich ojców". Mówienie, że Stolica Apostolska "przyjęła politykę i metody postępowania", pozwalające na "wykorzystywanie dziesiątek tysięcy dzieci i zapewniały bezkarność sprawcom" jest nie tylko niezgodne z faktami, ale histeryczne. Cała sprawa wygląda na ideologiczną manifestację dyplomatycznej siły.

Świadczy o tym co najmniej kilka kwestii:

1. Raport sporządzono bez uwzględnienia stanowiska Kościoła, przedstawionego w złożonym przez Watykan dokumencie. Po raz kolejny powtórzono w nim, że stosunek Kościoła do pedofilii jest jednoznacznie negatywny i nie ma w nim żadnego usprawiedliwienia dla przemocy czy wykorzystywania dzieci. Choć mówił o tym głośno Jan Paweł II, w ciągu ostatnich lat szczegółowo doprecyzowano procedury działania w takich przypadkach. Przyjęta zasada "zero tolerancji", w wyniku której nawet podejrzenie pedofilii dyskwalifikuje duchownego z posługi duszpasterskiej, ma za wszelką cenę chronić potencjalne ofiary. Jak pokazuje doświadczenie, nawet za cenę ostracyzmu środowiskowego niesłusznie oskarżonych księży, a w niektórych przypadkach za cenę ich zdrowia czy życia.

2. Żądania skierowano tylko wobec Kościoła katolickiego. A przecież wystarczy sięgnąć do statystyk, by się przekonać, że problem z pedofilią mają także kościoły anglikańskie, luterańskie czy środowiska żydowskie. Obecność pedofilów jest o wiele wyższa wśród pastorów protestanckich niż wśród duchownych katolickich. Dlaczego jednak to Kościół stał się przedmiotem głównego ataku? To proste, ma jednoznaczne, niezmienne i zdecydowane stanowisko w kwestii obrony życia i godności człowieka.

3. ONZ - apelując o dobro dzieci - w tym samym dokumencie żąda od Watykanu zmiany stanowiska na temat aborcji i antykoncepcji. Wielokrotnie próbowano w tej sprawie wpłynąć na Kościół poprzez naciski na pojedynczych biskupów czy episkopaty poszczególnych krajów. Usiłowano wręcz spowodować wrażenie oddolnego nacisku wiernych, którzy mieliby rzekomo oczekiwać od Kościoła "podążania za duchem czasu". Wykorzystano w tym celu grupę pseudokatolików, amerykański twór Catholics for Choice (Katolicy na rzecz Wyboru), który rozlał się po Europie. Mimo przekazywanej z zapałem wieści, że aborcja jest zgodna z duchem Ewangelii, Kościół niezmiennie broni życia od naturalnego poczęcia aż do naturalnej śmierci.

4. ONZ jest całkowicie zdeterminowana do całkowitej legitymizacji homoseksualizmu i wprowadzenia tzw. homomałżeństw, a Kościół katolicki jest ostatnią instytucją, która jej w tym przeszkadza. Sprawa musi być dla Genewy irytująca tym bardziej, że blokuje precyzyjnie rozpisaną na lata strategię wdrażania rewolucji kulturowej, opartej na ideologii gender. Atak na Watykan nieprzypadkowo ma miejsce nazajutrz po przegłosowaniu przez Parlament Europejski heterofobicznej "mapy drogowej". Strategia lobby LGBTQ manifestowana jest w strukturach ONZ od lat. Ostatnie wystąpienia nie pozostawiają złudzeń, że genewski walec rozjedzie każdą przeszkodę, która stanie na drodze do realizacji tych celów.

Dziś przełamujemy falę dyskryminacji zarówno na papierze, jak i w praktyce. Znikają niektóre ze starych uprzedzeń, inne jednak pozostają. Na całym świecie lesbijki, geje, biseksualiści i transgenderyści (grupa LGBT) stają się celem ataków, napaści, a czasem padają ofiarą zabójstw. Również dzieci i nastolatki są wyszydzane przez równolatków, bite i zastraszane, wydalane ze szkoły, odrzucane przez rodziny, zmuszane do małżeństwa, a w najgorszych przypadkach – doprowadzane do samobójstw. Osoby należące do grupy LGBT cierpią w pracy, w klinikach i szpitalach, w szkołach – a właśnie w tych środowiskach powinny być one chronione. W ponad 76 krajach homoseksualizm nadal jest karany

- mówił w grudniu 2012 Ban Ki-moon, Sekretarz Generalny ONZ, zapowiadając kres homofobii.

W broszurze, wydanej przez Biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) we wrześniu 2012 r., wyznaczone zostały precyzyjne kierunki działań "kreatorów postępu".

W odniesieniu do ochrony praw człowieka z grupy LGBT państwa są zobowiązane do:
•    Ochrony przed homofobicznymi i transfobicznymi aktami przemocy.
•    Uchylenia aktów prawnych kryminalizujących homoseksualizm.
•    Zakazania dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.
•    Ochrony wolności słowa, prawa do zrzeszania się i gromadzenia się grup LGBT.

Szczegółowo sprawy zostały rozpisane w innych dokumentach. Warto w tym kontekście przyjrzeć się Konwencji Rady Europy ws. zwalczania przemocy wobec kobiet, która pod pretekstem ochrony kobiet, przekazuje narzędzia prawnego dyktatu środowiskom LGBTQ. Broszura jasno pokazuje też jak wygląda strategia współpracy z lobbystami w poszczególnych państwach. Biuro Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka ma tak współpracować z państwami, krajowymi instytucjami praw człowieka i społeczeństwem obywatelskim, by "osiągnąć postęp w powszechnej dekryminalizacji homoseksualności oraz wypracować metody ochrony osób z grupy LGBT przed przemocą i dyskryminacją opartą na orientacji seksualnej i tożsamości płciowej".


Planowane działania obejmują:
•  Wyrażanie zaniepokojenia przez osoby prywatne i przedstawianie zaleceń w sprawie wprowadzenia zmian dotyczących kwestii dialogu z rządami.
•  Monitorowanie i ujawnianie schematów łamania praw człowieka w stosunku do osób z grupy LGBT, uwzględnianie danych w raportach przygotowywanych przez pracowników Biura Wysokiego Komisarza NZ ds. Praw Człowieka przebywających w różnych krajach.
•  Przeprowadzanie publicznych kampanii na rzecz dekryminalizacji oraz podejmowanie innych działań wzmacniających ochronę praw człowieka osób z grupy LGBT, w tym wygłaszanie przemówień i oświadczeń, publikowanie artykułów prasowych, przesłań nagranych na video oraz dystrybucja innych materiałów.
•  Współpracę z partnerami NZ w celu prowadzenia społecznych działań informacyjno-edukacyjnych zwalczających homofobię i przemoc motywowaną niechęcią do osób z grupy LGBT.
•  Wspieranie specjalnych procedur w kontekście ujawniania faktów i poufnej komunikacji z rządem.
•  Wspieranie ciał traktatowych ds. praw człowieka. Szereg z nich już wcześniej sygnalizowało w swoich ogólnych komentarzach i końcowych wnioskach istnienie problemu dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej oraz zwracało uwagę na potrzebę podjęcia dalszych kroków, które poszczególne państwa muszą podjąć, by wywiązać się ze swoich zobowiązań wynikających traktatów międzynarodowych.
•  Wspieranie procesu powszechnych przeglądów okresowych, który stanowi forum dla wyrażania opinii z zakresu przestrzegania praw osób z grupy LGBT i umożliwia przedkładanie zaleceń.

5. Stanowisko ONZ wobec pedofilii jest mocno niejednoznaczne. Świadczy o tym szereg dokumentów i działań zmierzających do jak najwcześniejszej seksualizacji dzieci i obniżenia wieku inicjacji seksualnej. Wystarczy tu przytoczyć choćby dokument sporządzony przez Światową Organizację Zdrowia, wyznaczający "Standardy edukacji seksualnej w Europie".

Niepokojąca jest w tym kontekście także wypowiedź Navanethem Pillay, Wysokiej Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka z grudnia 2010, w której apelując o wszczęcie skutecznej walki z homofobią, snuje taką oto opowieść:

Seth Walsh miał zaledwie 13 lat, kiedy wyszedł do ogrodu swojego rodzinnego domu w Tehachapi w Kalifornii i powiesił się. Zanim podjął tę tragiczną w skutkach decyzję, latami znosił homofobiczne docinki i zniewagi ze strony szkolnych kolegów i sąsiadów. Przypadek Setha to jedno z sześciu samobójstw wśród nastolatków w Stanach Zjednoczonych, do których doszło we wrześniu, z powodu krzywd doznanych ze strony homofobicznych prześladowców. W ostatnich tygodniach miała miejsce seria ataków wobec osób uważanych za gejów, lesbijki, biseksualistów czy transseksualistów.

Skoro trzynastolatek "latami nosił w sobie homofobiczne zniewagi", kiedy musiała się ujawnić jego aktywność seksualna? Co więcej, kto miał go wprowadzić w świat homoseksualizmu? Czy przytaczany na międzynarodowym forum przykład nie jest przypadkiem obciążony czynami pedofilskimi?


Jeśli dobrze przyjrzeć się całej sprawie, nietrudno dostrzec, że i tym razem nie chodzi tu o żadne ofiary księży pedofilów. Gra o kulturową rewolucję i złamanie autorytetu Kościoła.

Zainteresował Cię artykuł?

Dziennik Marzeny Nykiel


5.2.2014

 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 173170 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=