.
  Homozwiązki vs małżeństwa
 

Jak zmieni się instytucja małżeństwa po legalizacji związków jednopłciowych?

Data publikacji: 2013-06-22
Jak zmieni się instytucja małżeństwa po legalizacji związków jednopłciowych?
fot. REUTERS / FORUM

 

Czy prawne uznanie tzw. małżeństw homoseksualnych przyniesie szkodę małżeństwom tradycyjnym, opartym na związku mężczyzny z kobietą? – to zasadnicze pytanie, na które muszą odpowiedzieć politycy, odpowiedzialni za ewentualną legalizację tego typu związków.

 


Prof. Mark Regenerus z uniwersytetu w Teksasie - który przeprowadził obszerne i bardzo dobrze udokumentowane badania na temat wpływu homoseksualnych zachowań na rodzinę, za co homolobby bezskutecznie próbowało go pozbawić stanowiska i zdyskredytować w środowisku naukowym - twierdzi, że chociaż niektóre konsekwencje legalizacji „małżeństw jednopłciowych” poznamy w przyszłości, to jednak już dzisiaj jesteśmy w stanie zbudować wiarygodne hipotezy nt. szerszego wpływu tego typu związków na społeczeństwo.

 

Czego zatem możemy się spodziewać? Prof. Regnerus powołuje się na artykuły i badania przeciwników oraz zwolenników „homomałżeństw”. Na przykład Lizy Mundy w artykule, który ukazał się w tym miesiącu w piśmie „The Atlantic Monthly”: „Gay Guide to Wedded Bliss”, zastanawia się, co dobrego miałyby nam dać „homomałżeństwa”.

 

Mundy zauważa, że nawet jeśliby im dobrze życzyć, to statystyki pokazują, iż „homomałżeństwa” są bardzo niestabilne. Wyjątkowo nietrwałe są związki lesbijskie. Marina Adshade, ekonomistka z University of British Columbia stwierdziła w jednym ze swoich badań, że w Wielkiej Brytanii aż 62 proc. wszystkich spraw rozwodowych dotyczy związków między kobietami, pomimo faktu, że lesbijskie relacje stanowią tylko 44 procent wszystkich „związków partnerskich” w tym kraju!

 

Większa dynamika rozpadu relacji wśród par lesbijskich przez długi czas była skrywana. Ale zdarzało się, że niektórzy naukowcy robili wyłom. I tak, socjolog Judith Stacey z nowojorskiego uniwersytetu w 2000 roku - przy okazji badania niewielkiej społeczności lesbijek z wyższej klasy średniej, dobrze wykształconych -stwierdziła, że związki lesbijskie są wyjątkowo niestabilne. Jej zdaniem kobiety są „zbyt wybredne” i nie są w stanie długo pozostawać w relacji monogamicznej. „Lesbijki mają tendencję do wiązania się intensywnie i często” – przekonywała.

 

Ten wzorzec jest widoczny w Holandii, a także w Norwegii i Szwecji, gdzie jak pisze Mundy, ryzyko rozpadu homozwiązków wśród kobiet jest ponad dwukrotnie większe niż wśród pederastów! W Szwecji 30 proc. związków lesbijskich rozpada się w ciągu sześciu lat od powstania, w porównaniu z 20 proc. związków pederastów i 13 proc związków heteroseksualnych. Autorzy badania sugerują, że homopary znacznie częściej rozpadają się ze względu na zbyt duże upodobnienie.

 

Na częste rozpady homo-związków lesbijskich wskazywał także w 2012 r.  demograf Michael Rosenfeld ze Stanforda. Większa niestabilność wśród par lesbijskich utrzymuje się nawet, jeśli uwzględni się szereg czynników, w tym obecność dzieci, które powinny spajać związki.

 

Z analizy danych pozyskanych z badania National Longitudinal Study of Adolescent Health wynika, że częstotliwość  współżycia w związkach tej samej płci jest wyższa wśród mężczyzn niż kobiet. Jednak pewna monotonia sprawia, że pederaści częściej szukają nowych partnerów seksualnych. Jedno z badań potwierdziło, że na 566 przypadkowych par homoseksualnych, tylko 45 procent godziło się na monogamię. Reszta od samego początku dopuszczała zdrady. Potwierdziły to także inne badania przeprowadzone przez Departament Zdrowia w USA.

 

Chociaż częstotliwość współżycia w związkach tej samej płci jest wyższa wśród mężczyzn niż kobiet, jak wspomniano powyżej, to jednak nie jest ona wyższa niż w związkach przeciwnej płci. Mimo, że homoseksualiści mają więcej partnerów, nie współżyją częściej niż heteroseksualiści.

 

Regnerus zwraca uwagę, że homoseksualiści naciskają na wprowadzenie homomałżeństwa -  o których z góry wiadomo, że będą bardzo niestabilne – aby uzasadnić większą rozwiązłość.

 

Dodaje, że wskutek homopropagandy – jak pokazują najnowsze badania - upowszechniły się (także wśród normalnych par) różnorodne praktyki seksualne, które dawniej uchodziły za coś absolutnie niedopuszczalnego np. seks analny.  Teraz– zdaniem socjologa z Teksasu - przyszedł  więc czas, aby znieść  monogamię  i upowszechnić cudzołóstwo w zachowaniu. Później przyjdzie czas na odpowiednie zmiany prawne.

 

Brytyjski socjolog Anthony Giddens w książce o transformacji intymności zauważa, że po legalizacji „homo-małżeństw”, małżeństwo pozostanie swego rodzaju umową, ale o wiele bardziej otwartą na negocjowanie jej warunków. Cudzołóstwo stanie się więc o wiele bardziej akceptowalne.

 

 

Źródło: Federation Pro Europa Christiana, AS.

 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 173172 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=