.
  Obama dobrodziej
 
Gdy słucha się kolejnych wypowiedzi Baracka Obamy od razu przypominają się dowcipy o miłosierdziu Stalina, który tylko dziecko skopał, a przecież mógł zabić. I podobnie trzeba ocenić wypowiedź, że zmiana definicji małżeństwa nie jest sprzeczna z zasadami wolności religijnej, bowiem władza nie chce zmuszać Kościołów do organizowania ceremonii homoseksualnych małżeństw.

Obama przekonuje obecnie Amerykanów, że decyzja Sądu Najwyższego, który otwiera drogę do pseudo-małżeństw homoseksualnych w Kalifornii nie stanowi zagrożenia dla wolności religijnej, bowiem władza nie chca wymuszać na związkach wyznaniowych przeprowadzania takich ceremonii. - To jak instytucje religijne definiują i uświęcają małżeństwo zawsze zależało od ich własnej decyzji. Nic w tej sprawie nie zmienia – odnosząca się tylko do małżeństw cywilnych – decyzja [Sądu Najwyższego] – oznajmił Obama.

Jednak przeciwnicy pseudo-małżeństw homoseksualnych i obrońcy wolności religijnej nie traktują tych słów poważnie, bowiem przypominają, że jeszcze kilka lat temu Obama był przeciwnikiem legalizacji „małżeństw homoseksualnych”, a obecnie jest ich gorącym zwolennikiem. Nie ma więc powodów, by nie zmienił decyzji także w sprawie wolności wyznania, szczególnie, że podkreślał już wielokrotnie, że odmowa ślubów homoseksualistów czyni z nich „obywateli drugiej kategorii”.

TPT/LSN

w:
http://www.fronda.pl/a/dobrodziej-obama-nie-bedzie-zmuszal-kosciolow-do-zmiany-definicji-malzenstwa,29117.html


 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 173172 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=