.
  Dlaczego biskupi boją się gender?
 

Anna Dryjańska

Socjolożka. Członkini zespołu Fundacji Feminoteka.

Dlaczego biskupi boją się gender?

22.07.2013

Nie ma tygodnia, by któryś z biskupów katolickich nie wypowiedział się o społeczno-kulturowej tożsamości płci, czyli gender. Wczoraj zrobił to biskup Tadeusz Pieronek, który stwierdził, że gender studies, czyli nauka o tym, iż status oraz normy i wartości kobiet i mężczyzn są wypadkową czynników społecznych, kulturowych i historycznych, jest gorsza od nazizmu, czyli wymordowania milionów ludzi w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Nieracjonalne? Głupie? Obraźliwe? Tak, ale można się było tego spodziewać.

Bożena Keff-Umińska przypomniała kiedyś w jednym ze swoich felietonów, że mało kto orientuje się jaki był oficjalny powód spalenia Joanny D’Arc na katolickim stosie. Otóż kobieta ta została zamordowana za chodzenie w “męskim” ubraniu. Brak poszanowania dla zaznaczania różnicy płci został uznany za katolicką herezję. Kilkadziesiąt lat później podczas procesu rehabilitacyjnego uznano, że być może jednak można - zważywszy na okoliczności - wybaczyć D’Arc to, że zamiast “naturalnie” ubierać się w suknię, “sztucznie” przywdziewała męski strój. Katolicki rewizjonizm nie przywrócił jednak życia Joannie.

Specjalistka od gender, czyli społeczno-kulturowej tożsamości płci, w nawiązaniu do tej historii zadałaby początkującym studentkom i studentom kilka prostych, a może nawet banalnych, pytań. Czy odzież jest naturalna czy kulturowa? Czy nakaz odmiennego ubierania się na podstawie różnicy genitaliów jest naturalny czy społecznie konstruowany? W jaki sposób normy dotyczące płci i ubioru zmieniały się na przestrzeni wieków i dlaczego? O czym świadczy fakt, że w XX wieku kobiety masowo sięgnęły po spodnie, ale już mężczyźni nie zdecydowali się równie masowo na spódnice?

Stawianie prostych pytań to najlepsza droga do pobudzenia myślenia o rzeczach tak kulturowo powszechnych, że aż uważanych za naturalne. Kiedyś naturalny był męski monopol na wykształcenie średnie i wyższe. Naturalne też było to, że kobiety nie mogą dysponować majątkiem, nie mają praw rodzicielskich wobec własnych dzieci i wreszcie nie mają prawa wyborczego. To wszystko było kiedyś uważane za naturalny rezultat różnicy płci, choć było w całości dyskryminacją ze względu na płeć regulowaną tak nienaturalnymi środkami jak prawo, obyczaje czy presja społeczna.

Gender studies eksponują fakt społecznego konstruowania różnic między kobietami i mężczyznami, którzy w naturalny sposób różnią się anatomicznie. Tylko tyle i aż tyle. W końcu wiedza to władza, a władza kobiet, nawet rozciągnięta “tylko” na obszar własnych decyzji życiowych, nie wróży dobrze organizacji (hierarchicznemu Kościołowi katolickiemu) opartej na monopolu władzy mężczyzn (biskupów katolickich).

To dzieje się tu i teraz. Od lat kobiety z dużych miast są grupą wśród której odnotowuje się najgwałtowniejszy spadek uczestnictwa w niedzielnych nabożeństwach (od 1992 roku o ponad 26%). Spadek uczestnictwa kobiet na wsi jest wolniejszy, ale systematyczny. Czy wszystkie te kobiety słyszały o gender studies? Wątpliwe. Raczej wiele z nich uznało, że nie odpowiada im męska teologia maciczna i władza kapłańska oparta na apartheidzie płciowym.

Biskupi straszą genderem, tak jak kiedyś straszyli rozwodami, gdyż boją się emancypacji kobiet. Dla nich rzeczywiście może mieć ona straszliwe kosekwencje, gdyż uderza w ich najwazniejsze z ważnych wartości moralnych: władzę i pieniądze. Nic dziwnego więc, że biją na alarm i chwytają się każdej retorycznej brzytwy. Mają powody do obaw.

w:
http://annadryjanska.natemat.pl/69247,dlaczego-biskupi-boja-sie-gender
******

*
Zamach na Kościoł katolicki, rodzinę i Polskę, czyli legalizacja rozwodów. Propaganda biskupów w II RP
*
Priorytety biskupa Pieronka
*
Katolickich fundamentalistów problem z kobietami
 
  Wszedłeś do e-Instytutu jako 167788 odwiedzający. Witaj. copyright by irs  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=